Podlasczky, trojanki, przylaszczki

 Wracamy do Europy i gatunku przylaszczki Hepatica transsilvanica pochodzącej z Transylwanii (jak ma to i w nazwie), czyli obszaru Karpat Rumuńskich i Węgierskich. Polski synonim przylaszczka siedmiogrodzka wywodzi się od Siedmiogrodu, historycznej nazwy krainy Transylwanii. Przylaszka ta od Hepatica nobilis różni się liśćmi, które są większe i szeroko ząbkowane. Większe są też kwiaty, do 40 mm średnicy. Cała roślina rośnie silniej, jest bardziej mrozoodporna, liście pozostają przez zimę zielone. Kwitnie też znacznie wcześniej, a przez to kwiaty są bardzo trudne do zaobserwowania w środowisku naturalnym – tam pojawiają się prawie pod śniegiem, który w tej partii gór zalega aż do kwietnia. Tam też występuje najczęściej na stanowiskach mocno nasłonecznionych, a przez to w ogrodach dobrze sobie radzi na wystawie południowej. Na takim stanowisku należy upalnym latem zapewnić jej odpowiednią wilgotność gleby i wskazane jest cieniowanie innym roślinami. W obrębie gatunku Hepatica transsilvanica, w wyniku hodowli, pojawiło się wiele odmian o kwiatach białych ("Kingfisher"), różowych ("Schwanen See") czy fioletowoniebieskich ("Supernova"). Przylaszczka siedmiogrodzka w moim ogrodzie...



Krzyżowania i tworzenie nowych form, odmian w obrębie rodzaju Hepatica, to nie tylko Japonia i czasy nam współczesne. To również historia, a będąc przy gatunku przylaszczki siedmiogrodzkiej koniecznym jest wspomnienie o postaci niemieckiego botanika Prof. Friedricha Hermanna Gustava Hildebrandta (1835-1915). Urodził się w Köslin, obecnym polskim Koszalinie. Rodzina posiadała duży ogród w mieście oraz majątek ziemski na Wybrzeżu, co rozbudziło przyrodnicze zainteresowania młodego Friedricha i sprawiło o wyborze botaniki jako kierunku studiów na uniwersytecie w Bonn. Po habilitacji w 1859 roku zajmował się pracą naukową, pisał dysertacje z ekologii roślin, organizował zajęcia pokazowe o kwiatach. W późniejszym okresie był profesorem uniwersytetu we Freiburgu, gdzie rozbudował Instytut Botaniki i ogród botaniczny. W roku 1881 został mianowany członkiem Deutsche Akademie der Naturforscher Leopoldina. Jemu też zawdzięczamy krzyżowania pomiędzy gatunkami Hepatica nobilis i Hepatica transsilvanica, i otrzymanie tak pierwszych hybryd oznaczanych obecnie jako Hepatica × media. Niestety, jak wszystko na to wskazuje hybrydy pierwotnie wyhodowane przez Hildebrandta zostały utracone w czasie I Wojny Światowej, odeszły wraz ze swoim twórcą. W tym samym czasie, w Anglii w latach 1916/1917 pojawiła się odmiana "Belardi" (syn."Ballardii") i tę przyjęto za pierwszą Hepatica × media. Obecnie rodzina tych mieszańców jest dość liczna, w ofercie niemieckiej szkółce Staudengärtnerei Peters znaleźć można 12 odmian. W większości zostały wyhodowane pod koniec XX wieku, przez niemieckich hodowców – Marlene S. Ahlburg, Jürgena Petersa i Andreasa Händel. Hybrydy dziedziczą po  Hepatica nobilis kształty i kolory kwiatów, natomiast po przylaszczce siedmiogrodzkiej swoją wielkość, a jako roślina szybki wzrost, wigor, żywotność i łatwość w uprawie. Cechą szczególną całej grupy jest sterylność, nie zawiązywanie nasion, co przekłada się na dość długi okres kwitnienia.
Na rynku spotykamy bardzo często te odmiany jako Hepatica transsilvanica, co botanicznie nie jest poprawne. Zatem w moim ogrodzie Hepatica × media "Blue Eyes". Kwiaty jasnoniebieskie, z dobrze widocznym unerwieniem zaokrąglonych płatków, o ciemnoniebieskich pręcikach i białych pylnikach. Zdjęcie z 5 kwietnia, 2018...

Na rynku spotykana jest często Hepatica × media "Buis" jako synonim odmiany "Blue Eyes". Zdania są tu podzielone, jedni mówią, że są to dwie różne odmiany, gdzie "Buis" jest starsza, jednakże wyglądem bardzo podobne i trudne do rozróżnienia. Drudzy traktują obie przylaszczki jako jedną odmianę, argumentując, że za tym podwojeniem stanu, kryją się tylko powody komercyjne. Wydaje się, że jednak racja jest po stronie tych pierwszych i należy te dwie odmiany traktować jako różne.

Kolejna hybryda Hepatica × media "Blue Jewel" takich pretendentów do nazwy własnej nie posiada. Według informacji znalezionej na stronie szkółki Hessenhof jest to mutacja Hepatica × media "Buis" odkryta przez hodowcę Jana Huismana (Holandia). Kwiaty tej przylaszczki są ciemnoniebieskie, często opisywane jako lapis lazuli, minerału w kolorze bezchmurnego nieba i czystej wody. Kwiaty pąkach granatowoniebieskie, jaśniejące z wiekiem...

I to już koniec tego krótkiego przeglądu. Ponieważ założeniem witryny jest pisanie tylko o roślinach, które rosną w moim ogrodzie – nie napiszę o tych wszystkich bajecznych przylaszczkach, przepięknych w kolorach i kształtach, które znam tylko z widzenia. Niemniej, historia została rozpoczęta i wraz z pojawianiem się nowych odmian w ogrodzie, będzie do-opowiadana i do-opisywana.
 

Komentarze (4)

  • Ula

    Panie Piotrze, zachwytom moim nie ma końca, tak pięknie opisał Pan przylaszczki. Miałam te najpospolitsze w swoim ogródku, ale najprawdopodobniej straciłam podczas tego upalnego lata. Szkoda mi ich bardzo. Nie wiedziałam, że jest tyle odmian.
    Bardzo pożyteczna jest Pańska strona. Pozdrawiam

  • Anna Krasiejko

    Bardzo to wdzięczne kwiatki. U mnie przylaszczki rosną i rozsiewają się w"leśnym" kącie pod dużą brzozą, wśród płożącego się bluszczu.
    Pojedyncze próbuję przesadzać w bardziej wyeksponowane miejsca, aby je móc podziwiać, ale robię to ostrożnie i po jednej, bo nie wiem, czy lubią być przesadzane.
    Bardzo mnie cieszą. Na razie mam dużo niebieskich i jedna kępę różowych. Ciekawa jestem, kiedy i te różowe się rozsieją.
    Najpiękniejsze w środowisku naturalnym widziałam na Suwalszczyźnie, nad jeziorem Szurpiły. Było ich mnóstwo.

  • Piotr Szustakiewicz

    Rozsiewanie się przylaszczek na stanowiskach naturalnych, to zawsze szybsze zwiększanie się powierzchni występowania/stanowiska niż przy rozrastaniu się karpy. Choć oczywiście proces rozmnażania generatywnego trwa wolniej, nasiona kiełkują od jednego miesiąca do nawet dwunastu. Jeśli przebiega naturalnie, to aby zakończył się sukcesem nasiona muszą znaleźć się w glebie dostatecznie wilgotnej zaraz po dojrzewaniu. Te pozyskiwane w szkółkach, przeznaczane do sprzedaży i późniejszego wysiewu, muszą być obowiązkowo stratyfikowane przez co najmniej 3 tygodnie. Przy podziale (rozmnażanie wegetatywne) jest pewność, że otrzymana tak przylaszczka powtórzy cechy mateczne, natomiast przy wysiewie, kwiaty w obrębie gatunku mogą się znacznie różnić w odcieniach koloru podstawowego. Jednakże jak najbardziej warto powodować rozsiewanie się przylaszczek, bo i jak mało które rośliny runa leśnego bardzo źle znoszą dzielenie i przesadzanie. Różnice kolorystyczne siewek przyjmujmy z całym dobrodziejstwem inwentarza, a nawet ich wypatrujmy, bo może się przydarzyć, że otrzymamy zupełnie nieznaną wcześniej odmianę czy formę. A to już w historii przylaszczek zdarzało się wielokrotnie, m. in. do tak odnalezionych należy Hepatica nobilis "Sanssouci", o kwiatach białych, odkryta przypadkowo w zespole parkowym pałacu Sanssouci w Poczdamie. Ten klon jest o tyle szczególny, że wyróżnia się nie tyle kolorem znanym u wcześniej choćby u Hepatica nobilis f. alba co kształtem kwiatów. A więc dla nas wypatrujących zmian, to jeszcze jeden aspekt wymagający obserwacji.
    U mnie Hepatica nobilis "Rosea" również nie daje siewek, choć zawiązuje nasiona. Nie starałem się wprawdzie w jakiś szczególny sposób dopatrzeć nasion, które trafiły go gleby, a możliwe że trzeba by pilnować dokładnie wilgotności gleby aż do skiełkowania, a i też potem w pierwszych miesiącach wegetacji młodych siewek. W ogrodzie nie zawsze jest łatwe zapewnienie takich optymalnych warunków, może trzeba by spróbować w mini szklarni? Liczne siewki za to daje mi przylaszczka pospolita w swoim czystym gatunku i kilkanaście też siewek znalazłem przy siedmiogrodzkiej.
    Pozdrawiam

  • Anna Krasiejko

    Wszystkie przesadzane przeze mnie przylaszczki się przyjęły i kwitną jak szalone.
    Chyba miejsce im się podoba. A skoro tak, to będę próbowała dalej. Marzy mi się wielka błękitna kępa u stóp brzozy.
    Pozdrawiam wiosennie.

Dodaj komentarz