Rutewnik zawilcowaty (Callianthemum anemonoides)

   Rutewnik zawilcowaty jest byliną coraz rzadziej spotykaną w środowisku naturalnym, a jeśli już, to tylko na rozproszonych stanowiskach w prowincjach Dolnej i Górnej Austrii. Rośnie tam na dolomitach i skałach wapiennych, w wilgotnym rumoszu skalnym oraz ocienionych lasach iglastych regla dolnego czyli terenach położonych od 600 do 1200m n.p.m. To właśnie tam – pod Mariazell w Styrii – poczynił jego pierwsze obserwacje Johann Zahlbruckner (1782-1851), austriacki botanik i pasjonat Alp. W 1823 roku, w magazynie "Flora" wydawanym w Ratyzbonie, pisał o swoich badaniach nad nowym gatunkiem jaskra, a którego nazywał jaskrem zawilcowatym (Ranunculus anemonoides). Uznawał jego powinowactwo z rodziną roślin Jaskrowate, ale też wykazywał różnice wobec innych jaskrów jako rodzaju. Dowodził, że z racji występowania na wysokości 620m n.p.m., jako prawdopodobne należy przyjąć, że ten jaskier jest reliktem. To znaczy jest rośliną występującą wcześniej na dużo szerszym obszarze, a obecnie na obszarze ograniczonym z racji zmian klimatycznych w rejonie, w tym przypadku zlodowacenia. Zahlbruckner nie był pewny swego odkrycia nowego rodzaju roślin zielnych, choć w 1828 roku naniósł poprawki do sporządzonego opisu i użył nazwy Callianthemum rutaefolium. Dwa lata póżniej Carl Anton Andrejewicz Meyer (1795-1855), rosyjski botanik niemieckiego pochodzenia i dyrektor Ogrodu Botanicznego w Petersburgu, wprowadził na stałe do systematyki rodzaj Callianthemum (Rutewnik). W 1842 roku, Stephan Endlicher (1804-1849), botanik austriacki i dyrektor Ogrodu Botanicznego w Wiedniu, dokonał klasyfikacji Callianthemum rutaefolium do tego rodzaju. Jak widać z powyższego, rośliną Zahlbrucknera zajmowali się naukowcy będący bardzo prominentnymi postaciami w świecie ogrodniczym. Nazwa obowiązująca obecnie po raz pierwszy pojawiła się w pracy Johanny Witasek (1865-1910) – "Die Arten Der Gattung Callianthemum" (Wiedeń 1899) – w którym to austriacka botaniczka potwierdziła przynależność "jaskra Zahlbrucknera" do rodzaju Callianthemum i użyła nazwy Callianthemum anemonoides. Autorka o polsko brzmiącym nazwisku (a może też galicyjskim?) była wykładowcą botaniki w wiedeńskich szkołach i jedną z niewielu pań pracujących w tamtych czasach w naukowych laboratoriach. Ewenementem było też uznawanie jej przez naukowców-mężczyzn za autorytet w dziedzienie taksonomii i nazewnictwa. Jej wiedza była znacznie pełniejsza z racji wykształcenia i stanu nauki końca XIX wieku, a przez to użyte terminy trafniejsze. Jednkże pamiętajmy też o tej mniej poprawnej botanicznie nazwie jaskier zawilcowaty ze względu na Zalbrucknera (tu na rycinie Martina Lodera w1820 roku), któremu nie dane było doczekać się właściwego uznania ze strony świata nauki za odkrycie nowego rodzaju roślin. Pierwsze kwiaty rutewnika zawilcowatego w moim ogrodzie, rok 2009...Sam podmiot dzisiejszego pisania za to cieszy się uznaniem niezmiennym każdej wiosny – przez wielu, w tym też przeze mnie, uważany jest za jeden z najbardziej przeuroczych jej zwiastunów. Prawdziwy klejnot tego czasu, a co najpełniej oddaje jego niemiecki synonim, który brzmi Anemone Schmuckblume. W wolnym tłumaczeniu, to będzie Zawilec O Kwiatach Jak Biżuteria albo Zawilec Szykowny Wymuskany. Nasza rodzima nazwa, rutewnik zawilcowaty, jest znacznie bardziej powściągliwa i odnosi się tylko do nazwy łacińskiej. Kwiaty są prawdziwie wyszukanej urody, biało-kremowe z domieszką bladego różu tuż po rozwinięciu oraz zielonym niezwykle gustownym oczkiem pręcików i pylników. Ponadto ssadzone pojedynczo na szczytach pędów, z reguły 12 płatkowe w dwóch okółkach, średnicy w granicach 5 cm...
Im starsza roślina tym dłużej kwitnie i im cieplejszy wiosna tym wcześniej. W moim ogrodzie na stanowisku południowym pierwsze kwiaty pojawiają się już w drugiej połowie marca. Tu też pędy są krótsze i pokrój bardziej zwarty, niż na drugim bardziej ocienionym, ze słońcem w godzinach porannych i późno popołudniowych. Jeśli wystawa mocno nasłoneczniona, to latem konieczne jest cieniowanie rośliny przez wyższe byliny lub inne osłony, jak i utrzymanie stałej wilgotności podłoża. Zadbany tak rutewnik prezentuję się wówczas całkiem okazale, pozostając w niebieskozielonych, odziomkowych, pierzastych i mocno powcinanych liściach. Owoce to wielomieszki, o kształcie ostro zwieńczonych orzechów, wielkości do 5mm. Rozmnażanie z nasion dość łatwe, często daje samosiew, można pozostawić nasiona przy roślinie matecznej. Niemniej, warunkiem wschodu nasion jest ich świeżość czyli wysianie bezpośrednio po osiągnięciu dojrzałości. Nie mogą być przechowywane. Nie kiełkują też bezpośrednio w pełnym słońcu i na powierzchni gleby, zbyt szybko się tak wysuszają. Najlepiej wysiać samemu po wyłuskaniu, przykryć 0.5 cm warstwą ziemi, podlewać umiarkowanie, jednakże stale do czasu wschodów. Wspomniane podłoże wapienne nie jest koniecznym wymogiem, ale jak najbardziej zalecanym, podobnie jak i bardzo dobry drenaż.  Mrozodporność zarówno młodszych jak i starszych rutewników jest całkowita w naszym klimacie. W moim ogrodzie Callianthemum anemonoides na wystawie południowej mocno cieniowanej, ośmioletnie stanowisko – 8 kwietnia 2017 roku...




Rutewnik zawilcowaty, pamiętany jako ten Zahlbrucknera, wszystkim cierpliwym ogrodnikom wszelkie starania i czekanie wynagradza z niewątpliwą nawiązką.


Komentarze

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz