Hosty

   Hosty to obecnie ponad 9 tysięcy znanych odmian, a przy tym tylko 45 gatunków występujących w środowisku naturalnym lub jak twierdzą inni – 71 klasyfikowanych w oparciu o liczbę chromosomów. Tak czy tak, to prawdziwy fenomen, że przez tylko ostatnie pół wieku człowiek stworzył tak więcej niż Matka Natura przez tysiące lat. Za miejsca narodzin host uważane są północno-wschodnie Chiny i Korea, skąd trafiły do Japonii postrzeganej obecnie za ich ojczyznę. Pierwszym człowiekiem zachodniej kultury, któremu dane było zobaczyć te niezwykłe rośliny, był Englebert Kaempfer (1651-1715). Z pochodzenia był Niemcem z Nadrenii, kształcił się w Gdańsku w zakresie filozofii, historii i języków, a następnie w... Polsce. To właśnie na uniwersytecie w Toruniu i Krakowie studiował filozofię i medycynę. Proponowano mu stanowiska akademickie, jednak tym czego Kaempfer pragnął najbardziej były podróże. W 1683 roku wyruszył do Rosji i Persji w misji handlowej zorganizowanej na polecenie króla Szwecji, Karola XI. Przez Moskwę, Kazań, drogą wokół Morza Kaspijskiego dotarł w 1684 roku do Isfahanu, miasta w obecnym Iranie. Chęć dalszych wypraw skłoniła go do porzucenia służby królewskiej i zaciągnięcia się w Zatoce Perskiej do floty handlowej należącej do Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Początkowo pracował w Ormuz jako chirurg, aby następnie zostać skierowanym do faktorii Deshima (Nagasaki, Japonia). Englebert Kaempfer, picture courtesy of Discover Nagasaki. Dejima comes back to life.
Deshima (Dejima) to szczególne miejsce – sztuczna wyspa o powierzchni 120 na 75 metrów, zbudowana w 1634 roku w cieśninie Nagasaki dla Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej (Vereenigde Oostindische Compagnie, VOC), która jako jedyna otrzymała prawo handlu z ówczesną Japonią. Stało się to z obawy rządzącego rodu Tokugawa przed coraz większą chrystianizacją wysp ze strony Hiszpanii i Portugalii. A trzeba wiedzieć, że pochodzący z tych krajów jezuici i misjonarze katoliccy posuwali się nawet do podburzania miejscowych chłopów przeciwko Shogunom i panującym prawom. Natomiast Holandia w tym czasie była już protestancka, nie prowadziła żadnej działalności misyjnej i była zainteresowana przede wszystkim handlem. Deshima bardziej przypominała więzienie niż faktorie, jej 20 mieszkańców tylko za specjalnym zezwoleniem Shoguna mogło schodzić na ląd. Kaempfer trafił tam w roku 1690 jako lekarz, ale obok tej profesji był również doktorem etnologii, języka i historii, znał się na kreśleniu map i roślinach. Nie wiadomo czy pierwszą hostę zobaczył podczas krótkiej podróży na ląd czy może została mu dostarczona przez miejscową ludność w transporcie z prowiantem. Japończycy w tamtych czasach uprawiali je w ogrodach dla celów ozdobnych jak i wykorzystywali z powodzeniem młode pędy w kuchni. Jak by nie było, Kaempfer jest pierwszym Europejczykiem, który sporządził rysunki i opisy host. Nadał im również nazwy, dla jednej – Joksan, vulgo gibbooschi Gladiolus plantagenis folio czyli hosta zwyczajna z liśćmi podobnymi do babki lekarskiej. Dzisiaj możemy już powiedzieć, że to najprawdopodobniej była Hosta siebodiana. Drugą zaś nazwał krótko i mniej opisowo – Gibbooshi altera czyli hosta inna. Niemniej studiując rysunek bardzo łatwo można określić, że była to Hosta lancifolia o charakterystycznych lancetowatych podłużnych liściach. Obie ryciny sporządzone przez Kaempfera znalazły się w jego pracy Amoenitates Exoticae, wydanej w Europie w 1712 roku. Do obejrzenia na stronie drugiej i trzeciej studium The Taxonomy of the Genus Hosta  And Evolutionary Placement  by W. George Schmid ®2006 for  the Hosta Library, Part Two . Były zatem rysunki, opisy i same hosty przywiezione przez Kaempfera, a uprawiane w ogrodzie Botanicznym przy Uniwersytecie w Leiden.
To właśnie tam w 1771 roku zobaczył je Carl Thunberg (1743-1828), szwedzki uczony i lekarz. Był niezwykle zdolnym i sprawnym botanikiem, a nauki pobierał u samego Carla von Lineé (Karola Linneusza). Zafascynowany roślinami pochodzących z Japonii postanowił odwiedzić ten kraj. Nie mógł tego zrobić jako poddany szwedzkiego króla, a jedynie jako Holender. Jak wspomniałem wcześniej, rządzący shoguni rodu Tokugawa tylko im przyznawali prawo zejścia na wyspy Kraju Kwitnącej Wiśni. Wprawdzie udało się to kilku Niemcom (w tym Kaempferowi), ale tylko dlatego, że Holendrzy przekonali władze japońskie, że ci są " holenderskim góralskim narodem", który posługuje się własnym odmiennym językiem. Thunberg nie chciał "udawać Niemca" i postanowił nauczyć się języka holenderskiego. Biegle już nim władając wstąpił w szeregi VOC i w 1775 roku przybył do Deshimy, gdzie powierzono mu obowiązki lekarza. Schodząc na ląd kontynuował badanie japońskiej flory, starając się ją klasyfikować według systemu Linneusza i tak hosty zaliczył do rodzaju bylin Hemerocallis czyli liliowców.
Pierwsze hosty w Europie to nie tylko te pochodzące z Japonii, ale też z Chin. W 1784 roku francuski konsul w Makau (wschodnie wybrzeże Chin) Charles de Guigues przesłał do Paryża nasiona byliny o liściach podobnych do Plantago major czyli powszechnie znanej babki zwyczajnej. Wyhodowane w paryskim "Jardin des Plantes" z nich rośliny nie cieszyły się szczególnym zainteresowaniem, poza gronem kolekcjonerów i botaników. W 1788 roku Antoine de Monet i Chevalier de Lamarck zamieścili w wydawnictwach naukowych pierwsze opisy Hemerocallis plantaginea, tej samej która znana jest obecnie jako Hosta plantaginea – w moim ogrodzie...
W tym samy czasie do Londynu została sprowadzony inna, choć podobnie prezentująca się hosta, która został nazwany Bryocles ventricosa (obecna Hosta ventricosa). W 1812 roku austriacki botanik Leopold Trattinnick (1761-1848) zgrupował wszystkie znane gatunki w jeden rodzaj i nazwał je Hosta na cześć swego przyjaciela i rodaka, Nicholasa Thomasa Hosta (1761-1834), przyrodnika i lekarza na dworze Cesarza Franciszka I. Zaledwie pięć lat później podobny pomysł uczczenia swojego przyjaciela przyszedł do głowy Kurtowi Sprengelowi (1766-1833). Ten był niemieckim botanikiem, a uhonorować postanowił Heinricha Funka (1807–1877), malarza pejzażystę, kolekcjonera paproci i roślin pochodzenia alpejskiego. Nazwa rodzaju Funkia zachowała się w starszych opracowaniach i też jako synonim używany po czasy współczesne w Niemczech i Polsce.
Odkrycie kolejnych gatunków host i wiedza o nich, to zasługa Philippa Franza von Siebolda (1796-1866). Z pochodzenia wprawdzie był Niemcem, ale aby móc podróżować wstąpił do holenderskiej marynarki wojennej. W 1823 roku w uznaniu za swoją pracę lekarza i kartografa został skierowany do faktorii w Deshima. Szybko zdobył sobie zaufanie i szacunek Japończyków, którzy w kolejnych latach pozwolili mu założyć praktykę lekarską nieopodal Nagasaki. Ta znacznie wyższa pozycja niż jaką posiadali kupcy holenderscy, pozwoliła mu podróżować i prowadzić rozliczne badania nad tamtejszą florą i fauną. W ciągu niespełna pięciu lat Siebold sporządził notatki o 12 tysiącach okazów, z których tylko 2300 było znanych ówczesnej botanice. Znaczna część odkrytych roślin i zwierząt została przesłana do uniwersytetów holenderskich w Leiden, Brukseli i Antwerpii. Wiele z nich zostało nazwanych jego imieniem, w tym i Hosta sieboldiana. Siebold pozostał w Japonii do 1829 roku, kiedy to za posiadanie map Hokkaido i Sachalinu (co było czynem zabronionym) został oskarżony o zdradę i szpiegowanie na rzecz Rosji, a w konsekwencji tego wydalony z jednoczesnym zakazem ponownego przyjazdu. Po powrocie do Europy zajął się dokumentowaniem przywiezionych ze sobą zbiorów, pisaniem prac naukowych i wykładami. Był również właścicielem jednej z pierwszych szkółek zajmujących się hodowlą host, która mieściła się w Linden, na ulicy
Zoeterwoudse Singel i prowadziła działalność do 1899 roku. Po podpisaniu nowych umów handlowych pomiędzy Holandią i Japonią w 1859 roku, Sieboldowi pozwolono powrócić do praktyki w Nagasaki. To miejsce nawet w latach jego nieobecności pozostało jego domem, pełnym roślinności, otwartym dla podróżników i naukowców. Jednym z nich był szkocki poszukiwacz roślin Robert Fortune, który przebywając w Nagasaki otrzymał od Siebolda wiele roślin, w tym rodzaju hosta. Fortune przywiózł je do Anglii, gdzie w 1863 roku jedna z nich została przedstawiona na wystawie RHS jako Hosta "Fortunei" z opisem Japanese Funkia with glaucous leaves and French white flowers czyli japońska funkia z niebieskawymi liśćmi i francuskimi białymi kwiatami. Ten sam gatunek uprawiany był też w kolekcji ogrodu Siebolda w Leiden, ale on sam nigdy w sposób szczególny o niej nie nadmieniał i stąd też pozostała znana jako ta o szkockiej proweniencji. Niestety, ale jak twierdzi wiele autorytetów ta hosta w swej XVIII wiecznej postaci już dzisiaj nie istnieje, pozostały tylko jej krzyżowania.
Takie były pierwsze przedstawienia host w Europie i nie można je nazwać w żadem sposób spektakularnymi. Co najwyżej budziły zainteresowanie botaników i wytrawnych kolekcjonerów egzotycznej flory. Zmiany w takim postrzeganiu odnotowano dopiero z początkiem XX wieku, kiedy to w 1905 roku Georg Arends (1963-1952), niemiecki ogrodnik i hodowca roślin, przedstawił swego autorstwa hybrydę, którą nazwał Hosta fortunei var. robusta, znaną nam jako Hosta sieboldiana "Elegans". Przyjmuje się, że to pierwsze udokumentowane krzyżowanie hosty w Europie, dokonane pomiędzy Hosta sieboldiana i Hosta "Tokudama", która została również sprowadzona przez wspomnianego już Roberta Fortune, a pozyskana od Philippa Siebolda z jego domu w Nagasaki. Wśród pierwszych hybrydizerów kolejną niezwykle zasłużoną postacią był Eric Smith (1917-1986), mieszkający w Dorset (Anglia). Pracował jako szkółkarz w niezwykle szacownej Sir Harold Hilliers Nursery, gdzie prowadził prace nad wyhodowaniem host małych o niebieskim kolorze liści. Latem 1961 roku, wśród bardzo wielu wykonanych krzyżowań znalazło się też takie w którym pyłek z Hosta sieboldiana "Alba" został przeniesiony na kwiaty Hosta "Tardiflora". To połączenie okazało się być niezwykle oryginalnym, dając początek nowej linii host nazywanej Tardianami. Smith nie zarejestrował osobiście żadnej z 34 nowych odmian, oznaczając je tylko TFx1, TFx2, itd. W połowie lat siedemdziesiątych zrobiło to w jego imieniu British Hosta and Hemerocallis Society, nadając przy tym nazwy z powtarzającymi się terminami, m.in. "Blue Diamond", "Blue Moon", "Dorset Blue", "Dorset Charm",  "Hadspen Blue", "Hadspen Hawk" i też inne jak choćby niezwykle popularna "Halcyon", w moim ogrodzie...

Historia host począwszy od Kaempfera i Siebolda aż po czasy Smitha jest tą ze znakomitym udziałem botaników, przyrodników i hodowców z Europy. Natomiast ostatnie dekady bezapelacyjnie należą już do hostafili z USA. Tam też w 1968 roku została założona American Hosta Society, organizacja o celach naukowych i edukacyjnych związanych z badaniem, rozwojem, promocją i rejestracją host. W Stanach Zjednoczonych powstały też pierwsze laboratoria kultur tkankowych, które obecnie nie tylko wykorzystywane są do rozmnażania, ale też otrzymywania nowych odmian. Choć zdarzają się wciąż jeszcze naturalne sporty, krzyżowania otrzymywane z otwartych zapyleń dokonywanych przez owady jak i będące udziałem człowieka – to jednak przyszłość tego rodzaju roślin zdaje się należeć już bezpowrotnie do biotechnologii. Tylko czy uda się hodowcom pozostać w zgodzie z naturą i nie dokonywać manipulacji genetycznych będących w konsekwencji zagrożeniem dla całego rodzaju Hosta? Niestety, tego już tak pewnym być i nie można.