Hosta undulata var. erromena "Chlorka"

  Wiosną roku 2016 "Chlorka" została przeniesiona do pojemnika, donicy o pojemności 10 litrów i ograniczona w ilości pędów. Najstarsze zostały usunięte. Od kwietnia do połowy czerwca hosta przebywała na stanowisku słonecznym, a z chwilą pierwszych upałów przeniesiona na wystawę wschodnią. Zdjęcie z 28 maja z widocznym intensywniejszym wybarwieniem liści niż w poprzednim roku i takie ono pozostało do końca sezonu. Podobnie też nie zmieniła się wielkość liści, hosta zatrzymała się w wiosennej wegetacji i rozwoju, najprawdopodobniej tak reagując na podział...

W październiku postanowiłem przywrócić "Chlorkę" na stanowisko stałe, tym razem mocno nasłonecznione. Wybicie się pędów po zimie było niespodzianką na plus, bo też i zostały w swojej ilości one podwojone. Stan na dzień 20 maja 2017 roku, dużo żółtych nieregularnych przebarwień o różnym stopniu nasycenia...


...




  • Wiesia

    O, to "Chlorka" ma już sześć lat. Pewnie więc utrzyma swoje wybarwienia a jest oryginalna, gratuluję :)

  • Piotr Szustakiewicz

    Dziękuję, przekażę "Chlorce" :). Szukam w tym roku gdzie by tu można wysłać liście do przebadania pod kątem chlorozy i innych patogenów. Jeśli mutacja się sama nie ustabilizuje, to zapewne dopiero wtedy będzie wiadomo czy zasługujemy na gratulacje.
    Pozdrawiam

  • Wiesia

    Z pewnością warto wykonać takie badania żeby się przekonać czy radość nie jest przedwczesna. Mojej Empress Wu po podlaniu gnojówką z pokrzyw przebarwienia na liściach ustąpiły. Więc z jedne strony cieszę się że jest zdrowa a z drugiej szkoda, że nie udała mi się jakaś ciekawa mutacja ;)

  • Piotr Szustakiewicz

    Według mojej wiedzy, to z diagnozowaniem chlorozy jest generalnie pewien problem. Lista metod badań Laboratorium Oceny w placówkach Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa tego nie obejmuje, a dla potrzeb hobbystów to chyba jedyne takie dostępne. Komplikuje też sprawę fakt, że to by była potrzeba badań genetycznych, jeśli to chloroza utrwalona w genach rośliny. Tutaj takim czynnikiem budzącym największe wątpliwości czy to zmiany powodowane przez jakikolwiek patogen, jest ich wystąpienie na jednej tylko rozecie liści. Ta mateczna u mnie Erromena liczy sobie już 12 lat i ani śladu podobnych. Przez sześć lat jaki by to i nie był wirus czy brak jakiegoś składnika (np. chlorofilu powodującego albinizm), to doprowadziłby też do wyniszczenia rośliny lub przynajmniej jej osłabienia, a tu nic takiego nie ma miejsca. Chloroza też nie jest groźbą chorobą i jak najbardziej w warunkach uprawy można sobie z nią poradzić poprzez wzmacnianie i dostarczanie odpowiednich składników pokarmowych. Na hostach nie pojawia się też często, a jeśli już to z reguły wiosną kiedy przyswajanie składników jest osłabione lub też występuje ich niedobór w glebie. W tym przypadku "Empress Wu" to mógłbyć najzwyklejszy brak żelaza, którego to pokrzywy są niezwykle cennym źródłem. Ale oczywiście zgadzam się, że byłoby lepiej gdyby pokrzywy tu nie pomogły i zmiany takie na liściach pozostały :).
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz