Rozmowy o różach



Marek Moch: Dzień Dobry. W ostatnich dniach miałem dość silne deszcze. Co prawda wszystkie krzewy są wkopane zgodnie z Pana wskazówkami, lecz jedna z róż czyli Blanche Moreau była najbardziej "wyciągnięta" - długie dość wiotkie pędy, przy tym te wszczepienia były dość słabe, moim zdaniem miała najgorsza ziemię w doniczce. Mimo głębokiego wkopania, sadzenia, wystaje więc z uwagi na to że miała długie pędy najbardziej ponad poziom ziemi. Zaczęła też już mocno rosnąc, jak pisałem ma najwięcej rozwiniętych liści - choć na marginesie powiem, że Ispahany też idą szybko:), a pozostałe też są super. I po tych deszczach dziś zobaczyłem że jeden z pędów leży na ziemi, pochylił się tak mocno, że leży, mam nadzieję, to okaże się za jakiś czas, że nic tam się nie wyłamało. Bardziej stawiam że po prostu połączenie: wiotkie pędy + dość duże już liście + dość ich dużo + woda z deszczu i pod ciężarem pęd się położył na ziemi. Czy mam go podpierać, wyprostować i podeprzeć? Czy już teraz przyciąć?
(15 kwietnia, 2016)

Piotr Szustakiewicz: Dzień dobry. Ja nie podpieram pędów róż krzewiastych (parkowych), nie palikuję. Tnę i w ten sposób wzmacniam, aby w przyszłości mi się nie pokładały. W przypadku tej Blanche Moreau też bym tak zrobił i tez później w sezonie jak pojawią się podobne stany. W przypadku takich pędów tniemy nawet o 2/3 , szukając oczka skierowanego na zewnątrz. Tniemy również tak zwane strzały, czyli pędy proste wyrastające z podstawy nierozgałęzione. Wprawdzie one kwitną, ale strasznie rozbijają pokrój. W przypadku już starszych krzewów, zwłaszcza ramblerów to można je tolerować, ale w przypadku młodszych i niższych ja to wycinam, czasami od razu a w ostateczności po kwiatach. Z palikowaniem i podpieraniem jest tak, że  pędy róż jak tylko dostana jakąkolwiek podporę to od razu zaczynają się piąć. Stąd np. u mnie bardzo ładna "Reine de Violettes" na ścianie, co jest niewątpliwym ewenementem w prowadzeniu tej odmiany. Myślę, że przy odpowiedniej woli ogrodnika bardzo wiele róż historycznych opisywanych jako krzewiaste (shrub) da się prowadzić jako pnące.
Także, ja zalecam cięcie, jeśli chcemy mieć formy typowo krzewiaste, o pędach mocnych i wyprostowanych. Na Mazowszu też pada prawie codziennie i ogród mam jeszcze trochę w pokrzywach :). Ale to dobrze, ziemia potrzebuje wody.
Pozdrawiam
(16 kwietnia, 2016)

Marek Moch: Dziękuję za rady. Tak właśnie ciachnąłem, miejsce cięcia lekko posmarowałem ekodermą. W ostatnim czasie jest tu u mnie dość wilgotno i jednocześnie dość zimno. Na jednym z Ispahanów zobaczyłem, mam wrażenie, jakby ostatnio zwinęły się niektóre liście
i jakby były z lekka, z lekka, zwiędnięte, bardziej suche, nie tak jędrne jak inne. To nie to że są suche, ale przy dotyku nie czułem tej jędrności. I jakby gałązki wygięły się z lekka w dół, ale znowuż same pędy (te gałązki) wydają się jędrne przy dotyku. Nie wiem, czy nie spanikowałem, ale kilka z nich (liści) uciąłem, a miejsce ucięcia delikatne posmarowałem korodermą - widać to np. na dole po prawej na zdjęciu ispahan 2, takie 2 białe kropelki, to koroderma. One (liście) są co prawda młode, ale - to też moje wrażenie, może przesadne - wygląda to jakby były z lekka zwinięte i jakby by róża miała trochę sucho, a przecież - jak napisałem - to niemożliwe.
Ja wiem, że one są młode, lecz na drugim krzewie one są bardziej wyprostowane. Czyżby coś je poraziło?

Natomiast na drugim Ispahanie są też trochę wygięte łodygi, myślałem że to od wiatru, ale przecież to chyba niemożliwe,
nie są odgięte całkiem w dół, ale tak w bok i zastanawiam się, oglądając zdjęcia w internecie, czy to jednak nie jest zwiot różany lub brózdownica pędówka?
(18 kwietnia, 2016)

Piotr Szustakiewicz: Ja nie widzę zmian chorobowych na tych pierwszych liściach i pędach wierzchołkowych. To najpewniej ich nadwrażliwość na aure, która za bardzo wiosenna to nie jest. Zdarzają się ciepłe dni, ale też bardzo chłodne. Tym bardziej, że bardzo mocno u Pana już te róże ruszyły. U mnie nie ma jeszcze tak mocnych tegorocznych przyrostów. Ale jeśli nawet z jakichś powodów te liście się stracą to na ich miejsce pojawią się nowe. Pędy są najważniejsze. Ja zwłaszcza dokładnie pilnuję je wiosną czy nie pojawiła się wspomniana  bruzdownica pędówka lub zwiot różany. To największe zagrożenie tego czasu, w porę nie podjęta interwencja może nas kwiatów róż całkowicie nawet pozbawić. Ale to też żaden z tych przypadków.
A jeszcze do zmian na liściach. Znalazłem takie zdjęcie u siebie po przymrozkach z ubiegłego roku ("Marechal Davoust", Moss, młoda róża) i proszę zobaczyć jak mocno poskładały się liście. Widoczne jest nawet spodnia strona blaszki, która tworzy kształt łódki. Natomiast jeśli żeruje nimułka to z mocich obserwacji wynika, że wówczas to wywinięcie jest w przeciwną stronę.....

Jeśli krzewy miałyby za sucho, bo jednak ich system korzeniowy jeszcze nierozbudowany, to trzeba podlać. Niech Pan sprawdzi jaka jest gleba pod keramzytem na głębokości 5 cm, powinna być lekko wilgotna jeśli były opady. Keramzyt, choć porowaty i przepuszczalny, jest zawsze pewną barierą zatrzymująca deszcz i powietrze, przy położonej oczywiście grubej warstwie. Młode korzenie generalnie mają większe wymagania niż starsze i wszystkie te czynniki są dla nich bardziej ważne.
(19 kwietnia, 2015)

Marek Moch: Tutaj w Wielkopolsce jest cieplej niż u Pana na Mazowszu, ale wczoraj nocą było zero. Dwa poprzednie dni w ciągu dnia sucho i zimno (kilka stopni ponad zero). Dziś jest zmiana, od ok. 14 zaczęło się ocieplać, przy tym jest sucho, nie pada. Ale jeszcze wcześniej było wilgotno, padało dość często, przez dłuższy czas. Czasem było ciepłej, czasem mniej ciepło. I padało. I stąd się wystraszyłem, z tymi liśćmi Ispahana. Ma Pan rację, że tu chyba nic strasznego nie było, zrobiłem mimo to mały oprysk wyciągiem z czosnku i czosnku niedźwiedziego (4 pocięte ząbki czosnku i 3 pocięte liście czosnku n. moczyłem w domu w litrze wody przez 24 h, a dziś przecedziłęm i opryskałem tą "wodą" róże - wiatr i lekkie słońce spowodowało, że liście są już suche).

To prawda przyrosty są, podobnie jest - a nawet jeszcze mocniej - na Blanche Moreau. Stąd pisałem do Pana (raz jeszcze dziękuję za wyjaśnienia), co robić bo liście BM były tak duże i wobec tego ciężkie po deszczu, że podczas deszczu jedna z gałązek leżała na ziemi.
Ciachnąłem. Jest ok. Puszcza z boku poniżej, na zewnątrz krzewu. Ciachnąłem jak Pan zalecił. Pozostałe też ruszyły, niesamowite jest jak one starają się "wykorzystać miejsce" - na tych różach które były większe i bardziej wystawały z ziemi (BM, FP, ChdeM i Ispahany) przyrosty są na górze, nie tylko co prawda, ale góra bardziej. Ale Rose de Resht i Comte de Chambord były mniejsze, więc wystają z ziemi na ok. 10 cm. I na nich wszystkie, dokładnie wszystkie pąki na gałązkach puściły liście. Piękna gęstwina. A do tego z ziemi wychodzi po pędzie przy każdej, czyli liście idą też z pąków które są trochę w ziemi.
Keramzyt pod Ispahanami jest lekki a sama warstwa nie jest zbyt gruba, ot tyle aby nie było widać ziemi, ale wystarczy lekko przegarnąć i ziemia jest widoczna, zaś ponieważ zimą łaziłem po nim robiąc te chochoły ufff :) to na wiosnę starannie cały zdjąłem i wzruszyłem ziemię, dosypując trochę kwiatowej tam gdzie się pozapadała od wody. Potem sypnąłem ponownie keramzyt. Teraz sprawdziłem jeszcze jak wpływa on na ph gleby - jest między 6 a 6,5, a dokładnie ok. 6,2 pH. Wypróbowałem też siarkę w granulkach, sypnąłem ciut ciut ciut na keramzyt i ona powpadała, częściowo dzięki deszczowi, między keramzyt, nie widać jej, ale w razie co podkwasi, ale powoli, jak to siarka.
Zaś na rabacie 5 Róż po przekopaniu, wzruszeniu i ostatecznym obsadzeniu bylinami wyściółkowałem taką samą ziemią kwiatową, jaką uzupełniałem te małe zapadliska pod Ispahanami, ona jest z torfem. Pewnie odkwaszona, ale przewiewna.
Dziękuje za życzliwe rady i pozdrawiam.
(24 kwietnia, 2016)

Piotr Szustakiewicz: To bardzo dobrze, że Pan tak dokładnie przypatruje się swoim różom. Potwierdzając wątpliwości czy też je rozwiewając, zdobywa się wiedzę i doświadczenie. Tym bardziej to ważne, że zarówno Pan jak i ja, nie jesteśmy ogrodnikami z wykształcenia. A jeszcze do postępowania z dziwnymi liśćmi, które wydają się być niezdrowe. To można to też zrobić tak jak za Karola Wielkiego bywało, kiedy to róże chroniono pozbywając się szkodników mechanicznie, czyli zrywamy i palimy liście z larwami i dorosłymi osobnikami (jeśli by takowe były). Zwłaszcza można to polecać tam, gdzie róż w ogrodzie niewiele, są młode i można to niedużym nakładem pracy przeprowadzić. Bezopryskowe to i zdrowe to dla ogrodu, zwłaszcza dla tych pożądanych w różach populacji biedronek i błonkówek. Wydaje mi się też za wcześnie na szkodniki u Pana, bo przecież starszych róż chyba w ogrodzie o ile wiem to nie ma, a najczęściej właśnie z nich jest wędrówka na młode krzewy. W szkółkach takich większych, to tej chemii używa się nawet za dużo i raczej róże już w sprzedaży są wolne od szkodników i chorób.
Jeśli to cienka warstwa keramzytu, to oczywiście wpływu na oddychanie gleby czy też dostęp wody mieć nie będzie. Dba Pan naprawdę  perfekcyjnie o te róże, jak czytam o opryskach z czosnku, mierzeniu i regulowaniu pH, i smarowaniu korodermem ran po cięciu. Warunki idealne, niczym wzorzec 1 m w Sewr, naprawdę. Ja oczywiście przy mojej różance (200 krzewów+) tego wszystkiego moim różom nie jestem w stanie zapewnić. Mam też młode róże i właśnie na nich te różnice w przyrostach są zdecydowanie na korzyść Pańskich, co oczywiście jest efektem tych wszystkich starań o których Pan pisze. Bez dwóch zdań - ma Pan serce i rękę do róż :)!
Pozostałe moje podopieczne ruszyły, zwłaszcza portlandzkie są już w liściach – zdjęcie z wczoraj "Comte de Chambord" po wczesnowiosennym cięciu kształtującym...
Trochę pustawo między krzewami, zostały ostatnie tulipany na tych rabacie, a będą jesienią nasadzenia piwonii, które teraz przyrastają w sadzie. Pod moimi krzewami (też starszymi) robię lekkie misy wiosną, rozgarniając na boki ziemię. Woda wtedy spływa do środka, a nie odpływa na boki. Nawet pilnuję w sezonie aby to zawsze było utrzymane.
Pozdrawiam.
(26 kwietnia, 2016)

Marek Moch: Jestem przeciwnikiem rozwiązań, które nie pozwalają oddychać ziemi. To efekt kilkuletnich (co najmniej) obserwacji.
W ogóle uważam, że "cudowne" nowinki ogrodnicze, mają często wiele ukrytych wad. Natura to natura. I naginanie jej na siłę, prędzej czy później kończy się ogrodniczymi klęskami. Potrafimy ją modyfikować, przecież róże które uprawiamy nie są czystą naturą!, lecz powinno się to robić z pokorą. I nic na skróty. Np. agrowłóknina, zmniejsza co prawda problem chwastów, ale - moim zdaniem - ma dużo więcej wad.
Tutaj jednak po prostu nie chciałem robić rewolucji. Miał być keramzyt, więc ok. ;) Warstwa jest jednak cienka, więc w sumie chyba bardziej pomaga niż szkodzi, chroniąc ziemię przed ubijaniem przez deszcz i nadmiernym wysychaniem. Problemem może być stopniowa zmiana pH. Lecz sądzę, że coroczne sypnięcie odrobiny siarki pozwoli na utrzymanie go w granicach 6 pH. Ale przede wszystkim będę obserwował róże, gdybym widział, że coś nie działa, będę korygował!
Dziękuję bardzo za pochwały:) Chyba mnie wzięło na róże :))
Choć przyznam, że czasem myślę, że trochę przesadzam ;)), ale to będzie się zmniejszać, doświadczenie daje spokój.
Proszę tak nie pisać :), Pan ma przepiękne róże, które rosną już któryś rok. A wtedy dopiero widać prawdę o ogrodniku i wartości jego starań. Wydaje mi się, że ciut przesadziłem z okrywaniem, a zima nie była mroźna. I stąd pąki ruszyły jeszcze pod okryciem.
Sądzę, że wszystko będzie dobrze, z prognoz wynika, że od następnego tygodnia ma być już cieplej.
A wie Pan, że takie misy mam pod częścią z nich. Pod Comte de Chambord, bo był najmniejszy i nie chciałem go na tym etapie rozwoju zadusić ziemią, pod Ispahanem - tym drugim, bo mimo dosypywania ziemi
wiosną, jest tam takie obniżenie. Myślałem, że z czasem to uzupełnię i wyrównam, a tu widzę że będzie robione w drugim kierunku.
Pozdrawiam.
ps. naprawdę piękny Comte :)
Zrobiłem też te misy, tak jak Pan zalecił. Są nie za wielkie, aby nie raziły, ale - przetestowałem - na tyle duże, że działają.
Robię też gnojówkę w 10 litrowym plastikowym wiadrze ciut EM-ów (aby nie śmierdziała :) oraz pokrojone skrzyp, pokrzywa, chrzan (parę młodych liści), podbiał, mniszek, czosnek, czosnek niedźwiedzi, koniczyna, krwawnik, podagrycznik, jasnota, stokrotki :) Wszystkie po trochu :).
(30 kwietnia, 2016)