Rozmowy o różach

Piotr Szustakiewicz: Witam już jesiennie. Pogody nas ostatnimi dniami nie rozpieszczają, pada lub mży, słońca jak na lekarstwo, zimno i raczej trudno mówić o złotej polskiej jesieni. I to nie tylko w listopadzie, w październiku było zupełnie tak samo. Dzisiejszy dzień po nocy z przymrozkami był tu wyjątkiem, słonecznie od rana aż po wieczór. Postanowiłem to wykorzystać i zrobić zaległe zdjęcia obrazujące podstawy krzewów róż grup historycznych. Niektóre z przedstawionych wymagać będą wiosną cięcia korygującego, usunięcia niepoprawnych pędów. Zacznę alfabetycznie, od "Comte de Chambord" – róża portlandzka, w moim ogrodzie od 2007 roku, systematycznie przyrasta o nowe pędy wybijające z podstawy. Nie tworzy mocnego pnia, ale nie daje też rozległych odrostów, ...


  "Cora" to jedna z mniej znanych róż francuskich, jednakże jak najbardziej godna polecania. Na zdjęciu krzew z nasadzenia jesień 2013, ładnie przyrasta o nowe, szeroko rozrastające się pędy...


Róża burbońska "Honorine de Brabant" to wprawdzie już odmiana nie tyle historyczna co z pogranicza Heritage Roses, jednakże przez wielu uważana za pełnoprawną Old Rose i to jedną z tym najznamienitszych. Krzew pełen wigoru, rozrastający się szybko i mocno – piąty sezon w moim ogrodzie. Widać tu też dobrze pęd po lewej (na pierwszym planie) a rosnący w prawo (powyżej niego poprawny rosnący na zewnątrz) i krzyżujący się mocno z innymi, do usunięcia wiosną (x)...


O "Ispahan" pisaliśmy już bardzo dużo, m.in. podkreślałem jego zdolność do długiego, nawet zimowego pozostawiania w zielonych liściach. A tej jesieni trochę mi się i obsypał, ale możliwe że stało się to tak za sprawą suchego i upalnego lata. Na zdjęciu krzew z 2012 roku, + rok w szkółce czyli mamy już stan docelowy...


Róża damasceńska "Leda" trafiła do mojego ogrodu z Litwy, ze szkółki Sibirkos Rožynas. W 2011 roku to było jedno z niewielu miejsc gdzie można było tę odmianę nabyć. Przez pierwsze cztery lata przyrastała dość skąpo, budując sobie odpowiednią bazę korzeniową. Natomiast od roku ubiegłego zaczyna nabierać wigoru...


Podobnie też długo szukałem "Nuits de Young". Ta jest z niemieckiej szkółki (2010), a piszę tak o tym, bo znajomi nabyli dwa lata temu odmianę u nas i niestety ale ta prezentuje się w kwiatach i w przyrastaniu jak uboga krewna tej mojej. Warunki stanowiskowe mają podobne, nie może to też być kwestia użytej podkładki, bo "Nuits de Young" w moim ogrodzie rozrasta się pędami tak mocno jak żadna inna. Po 6 latach można już powiedzieć, że jest różą rosnącą na własnych korzeniach, a co jej jak najbardziej służy. To nie jest pierwszy przypadek, gdy widzę niby róże tej samej odmiany a jakby inne. Najczęściej takie przypadki są wynikiem pogarszania się cech odmiany w miarę rosnącej liczby namnażania, czyli im bliższa wzorcowi posiadana róża mateczna tym szanse na pełne powtórzenie cech większe. A wracając do kwestii formowania się podstawy krzewu, u "Nuits de Young" trudno dopatrzeć się jakiegoś planu przyrastania o nowe pędy. Tworzą sie one zupełnie nieprzewidywalnie, przy tym pozostając dość wiotkie. Prowadzenie takich róż do łatwych zadań nie należy, ja pozostawiam ją u podstawy samą sobie, tnę tylko pędy w górnych partiach...


I na zakończenie przeglądu róża już nie stricte historyczne, jednakże z takowych się wywodząca – "Benjamin Britten" Austina. To jeden z najstarszych krzewów róż w moim ogrodzie, z 2006 roku. Przerasta zdecydowanie wszystko to co znaleźć można w opisach, w wymiarach podawanych w katalogu hodowcy. Warto zwrócić uwagę na w pełni zdrewniałe u podstawy pędy...

... i solidne poszycie z liści. Doskonałe to miejsce zimowania dla wspominanej przeze mnie wielokrotnie biedronki siedmiokropki. To listopad i trochę byłem dzisiaj zdziwiony kiedy zobaczyłem je spacerujące w słońcu. I to trzy na raz...


Jak widać to na zdjęciach, poszczególne odmiany i też grupy róż w bardzo różny sposób tworzą podstawę krzewów. Dzieje się to też często poza naszą ingerencją czyli cięciem, zwłaszcza u tych starszych wiekiem. I tak na przykład u portlandzkich wytworzenie typowej korony przypominającej jabłonie jest bardzo rzadkie, w większości pędy u podstawy są wyprostowane i często przylegające do siebie. Zupełnie inaczej niż u francuskich czy burbońskich, które potrafią rozrastać się szeroko, a młode pędy wybijać w znacznej odległości od miejsca szczepienia. Generalnie też, u krzewów starszych skupiamy się już bardziej na cięciu wyższych partii bezpośrednio odpowiedzialnych za ilość i jakość kwiatów, natomiast u młodych zajmujemy się kształtowaniem podstawy, poprawnym wyprowadzaniu pędów na zewnątrz.
Pozdrawiam
(8 listopada, 2016)