Rozmowy o różach



Piotr Szustakiewicz: Róże i literatura, róże i muzyka, róże i malarstwo... chyba by tak można wymienić wszystkie dyscypliny sztuki znajdując w nich różane powiązania i konotacje. A i na tym zapewne by się nie skończyło, bo nawet w tak odległych od ogrodów dziedzinach jak polityka czy motoryzacja można spotkać róże – na ten przykład niezwykłej urody mieszańce herbatnie "John F. Kennedy"  (Boerner, USA, 1965) i "Chrysler Imperial" (Lammerts, USA, 1952) i ta zapewne w wersji  V-8:).
Zima jeszcze trzyma, choć to już prawie połowa lutego więc można mieć pewne tu nadzieje. U mnie najniższe temperatury zimowe to były tak -16 °C więc nie powinno być zbyt dużych uszkodzeń pędów. Okryłem agrowłókniną tylko pnące i młodsze krzewiaste, z tymi starszymi czekałem na -20 °C, ale takich spadków nie było i mam nadzieję, że już nie będzie. Prognozy są optymistyczne, po 17 lutego w całym kraju ma już być znacznie powyżej zera.
Czytałem sobie ostatnio o francuskim hodowcy Jean Laffay, z racji opisywania moich róż mchowych. Otóż, ciekawym jest miejsce jakie sobie wybrał dla swojej szkółki. Był już doświadczonym ogrodnikiem, a zdecydował się na glebę bardzo zbitą, o dużej zawartości gliny. I to nie dlatego, że cena za grunt była okazjonalna. Działka mieściła się w Bellevue-Meudon, na przedmieściach XVII wiecznego Paryża i kosztowała majątek. Lokalizacja okazała się bardzo korzystną, po pewnych pracach poprawiających strukturę gleby, ogród i różany rabaty budziły prawdziwy zachwyt. Czyli, ta glina o której mieliśmy okazję rozmawiać kiedy zakładał Pan swoje rabaty, to sprawa niezwykłej wagi i koniecznym jest, aby znalazła się w znacznej nawet ilości na różanych stanowiskach.
Pozdrawiam
(10 luty, 2017)

Marek Moch:U mnie w południowej Wielkopolsce, do tego to przy granicy z Dolnym Śląskiem, najniższe temperatury były w granicach minus 10 stopni Celsjusza. Wtedy je okryłem. Teraz utrzymują się od dość dawna w granicach zera, minus 2, minus 3, czasem minus 5, zwłaszcza nocami. Nie miałem w tym roku ziemi, więc okryłem je tylko agrowłókniną. Po kilka warstw. Ale to będzie dobre, w tamtym roku ziemia i agrowłoknina łącznie, to było już ciut zbyt dużo. U nas jest cieplej niż u Pana. Gdy był śnieg (opady) jeszcze obsypałem je trochę śniegiem. U mnie w południowej Wielkopolsce, do tego to przy granicy z Dolnym Śląskiem, najniższe temperatury były w granicach minus 10 stopni Celsjusza. Wtedy je okryłem. Teraz utrzymują się od dość dawna w granicach zera, minus 2, minus 3, czasem minus 5, zwłaszcza nocami. Nie miałem w tym roku ziemi, więc okryłem je tylko agrowłókniną. Po kilka warstw. Ale to będzie dobre, w tamtym roku ziemia i agrowłoknina łącznie, to było już ciut zbyt dużo. U nas jest cieplej niż u Pana. Gdy był śnieg (opady) jeszcze obsypałem je trochę śniegiem.
   Co do gliny to już o tym pisałem, o wyczytanych z internetu zaleceniach ogrodnika z wiedeńskiego Volksgarten nt. jej dodawania. Tak, ta glina jest bardzo ważna. Pewnie ma jakieś mikroelementy, nie bez znaczenia jest też chyba to, że lepiej trzyma wodę. Tylko nie może być zbita, trzeba ją rozcieńczyć piaskiem ja uważam że dobrze dać i ten drobniejszy i grubszy. Kto wie może nawet jakieś kamyki, tylko pytanie jakie, niektóre skały są kwaśne inne zasadowe. Mogą być też te gałęzie o czym Pan pisał.
Gdy brałem obornik spod koni od mego znajomego, to chłop z chłopów :), jego żona ma kilka niezłych okazów przy domu, i wspomniałem o tym, to powiedział tak od razu, automatycznie - "Tak, róże lubią glinę. Coś w tym jest, u nas  tam gdzie jest glina rosną lepiej".
Glina jest bardziej zasadowa, ale mam sól epsom :). Pozwolę sobie jeszcze na bardzo smaczny cytat z P.Bardena – "Nawożenie zalecam uzupełnić roztworem soli Epsom. To nie jest stara opowieść żony!…To ważny składnik odżywczy dla róż, który będzie wspierał ich obfitsze i lepsze jakościowo kwitnienie"
Super, że to się potwierdza, ta glina jako dodatek!
Pozdrawiam
A propos J. Laffay... gdybym miał miejsce, kupiłbym Duchesse de Montebello , podobno wszyscy marszałkowie Cesarstwa zazdrościli jej mężowi, marszałkowi Lannes, tego tytułu - Duc de Montebello, piękne wzgórze?
Wiosna. Jeszcze trochę i będzie :)
(13 luty, 2017)

Marek Moch: Wiosna wiosna ... Zdjąłem osłony z mych róż. No całkiem spore krzaki. W koźmińskim parku też to zrobili, przycięli i sypnęli nawóz. Mają tam m.in. takie 3 rabaty z niskimi, już kiedyś o tym pisałem. To już trzeci rok mojego "różowania"! Super.
Pozdrawiam
(23 marzec, 2017)

Piotr Szustakiewicz: Ja agrowłókninę zdjąłem już przy temperaturach około zera (na początku marca), aby róże mi zbyt wcześnie nie ruszyły. Jak patrzę w prognozy, to przymrozków w najbliższym czasie nie będzie, a nawet przyszły tydzień to +15 ºC i więcej. Wtedy też ruszy na dobre wegetacja róż. Same pąki kwiatowe już mocno zawiązane są podatne na niskie temperatury, ale to dopiero odległy majowy czas. Także jeśli nawet zdarzą się kwietniowe spadki do zera, to nie powinny zaszkodzić. Zima była łagodna dla róż, ja nie widzę większych przemarznięć na nieokrytych różach parkowych, nawet tych o mniejszej mrozoodporności. W ubiegłym tygodniu już całkowicie usunąłem kopce i już niedługo zabiorę się za cięcie wiosenne.
Pozdrawiam
(24 marca, 2017)

Marek Moch: Dzień Dobry. Tak. Zima była łagodna, mam też nadzieję że nic niespodziewanego się już w pogodzie nie zdarzy. Dziś podlałem róże, miałem do dyspozycji kilka konewek wody, którą trzymałem jakiś czas na słońcu, aby była cieplejsza. W trakcie spostrzegłem, że z ziemi zaczynają wybijać mocne pędy, to ewidentnie efekt sadzenia zgodnie z Pana zaleceniami. Dziękuję! Po zdjęciu osłon wyzbierałem na ile to było możliwe stare liście, mam nadzieję że w tym roku nie będzie wielkich problemów ze szkodnikami. Ale to się rzecz jasna okaże w praniu. To trzeci rok róż u mnie, to widać, gdy zdjąłem osłony spostrzegłem, że to już dość spore krzaczki. Sądzę, że w trakcie roku będę mógł/musiał ciachnąć część pędów, zwłaszcza to widzę na Comte de Chambord. W tamtym roku on był najmniejszy, więc nie ruszałem wszystkich, takich cieńszych czy źle skierowanych, ale teraz gdy widzę że z ziemi wybijają mocne, grubsze, zdrowe, szlachetne pędy, będę mógł się za to za jakiś czas zabrać. Ale to za jakiś czas, pewnie będę się wtedy dzielił swoimi wątpliwościami, licząc na Pana pomoc i bezcenne rady. Zastanawiam się, czy w tym roku dawać już jakieś nawozy, mam taki granulowany do róż, czy jednak jeszcze odpuścić, pamiętając że ziemia była dobrze przygotowana przed sadzeniem. Pozdrawiam z Wlkp.! ps. Widzę po statystyce odsłon, że Rozmowy o Różach są czytane. Super :).
(27 marca, 2017)

Anna Krasiejko: Czy już można ciąć róże czy jeszcze czekamy?
Wszystkie już mają nabrzmiałe pąki a na niektórych już się rozwijają listeczki.
(3 kwietnia 2017)

Piotr Szustakiewicz: Wiosennym cięciem róż można się zająć jak tylko ustąpią temperatury poniżej zera, czyli w tym roku od 10 marca. Ja staram się ten zabieg wykonać w miarę wcześnie, jeszcze w stanie uśpienia. Jednakże nie jest błędem cięcie róż na początku kwietnia, jak to określa wiele podręczników nie odnosząc się wcale do tego czy wegetacja ruszyła. Generalnie, wiosenne cięcie jest koniecznym i lepiej późno niż wcale, jednakże nie później niż 15 kwietnia. Ostry sekator, słoneczny dzień, pamiętanie o podstawowych zasadach i jaką to grupę róż tniemy - i powinno wszystko być dobrze.
(3 kwietnia, 2017)

Marek Moch: A ja w tym roku nie ciąłem, bo w tamtym gdy mi się pędy pokładły przyciąłem dość mocno. Bałem się "przesadzić". Pewnie niepotrzebnie, ale uznałem że trochę "zwolnię" i poobserwuję. Poza tym ciachnąć to by można było teraz jeszcze właściwie tylko Comte'a de Chambord, a on był w tamtym roku jeszcze bardzo mały. Będę też obserwował czy czasem coś dzikiego mi nie odbiło od korzenia, bo obok trzech róż mam po pędzie który wyrasta w pewnym oddaleniu od głównego krzewu, przy Rose de Rescht najbliżej, a i kolor liści wskazuje, że to chyba szlachetne, podobnie jest przy Ispahanie. Najdalej, ok. 15 cm od głównego krzewu wyrasta mi coś przy Versicolor. Ciekawe. Te stare galijki mają ponoć wędrować, ale to chyba za szybko na takie figle.
Tydzień później... no i proszę, to coś przy Versicolor, to jednak chyba szlachetne, rozwijające się liście są podobne do tych na krzewie, ale poczekam, poobserwuję. Lecz w odległości jeszcze większej wyrosło coś, co ma liście bardziej czerwone, to chyba będzie dzik. Też poczekam, poobserwuję. Róże rozwijają liście, najmocniej Ispahany.
Kilka dni później ... Teraz jeszcze coś kolejnego, ale chyba też szlachetnego, przy większym z Ispahanów. Czekać, obserwować, potem ew. działać oto mój zamiar A tak na marginesie, będąc jakiś czas temu w Lesznie uciąłem sobie podczas jazdy miłą rozmowę z panem taksówkarzem na temat wmoimogrodzie, gdy wychodziłem z taksówki jeszcze raz pytał się o adres strony.
(18 kwietnia - 2 maja, 2017)

Marek Moch: Zrobiłem znowu "wykopki" w bylinach. Najbliższe dni mają być (nadal) deszczowe, zresztą nawet wczoraj podczas prac lekko mżyło, więc wszystko powinno się przyjąć. Dosadziłem kilka naprawdę drobnych rzeczy, ale przede wszystkim część tego co było usunąłem, pozmieniałem też miejscami pewną część bylin. Zależy mi, aby wokół róż była przestrzeń, bo widzę różnicę między Ispahanami, koło których nie ma właściwie bylin, nie ma tak blisko, a tymi różami z Rabaty 5 Róż, chcę poza tym aby byliny stworzyły grupy. W tamtym roku byliny trochę dodusiły róże na Rabacie 5 Róż. No ważne jest też odpowiednie rozłożeni gałązek róż sadzeniu. Pisałem o tym. Bojąc się czy zdołam posadzić je dobrze, poprosiłem o pomoc kogoś kto ma roże, potem było wykopanie i wkopanie jeszcze raz, bo przekonał mnie za pierwszym razem, że może zrobić głębokość 7 cm. Ostatecznie wszystkie mają 10. On sadził wszystkie, ale po tych dwóch wkopaniach, uznałem że jeden z Ispahanów jest trochę w złym miejscu, wykopałem trzeci raz, wkopałem i wkopując delikatnie rozłożyłem gałązki, te inne są chyba zbyt ściśnięte, tutaj wsadzając go w dołek pilnowałem aby gałązki były tak rozłożone jak były, a potem delikatnie dosypywałem ziemi, aby nie zmienić ich ułożenia. I ten Ispahan rośnie najlepiej z wszystkich. Trwa też obserwacja odrostów różanych - no więc sądzę, że jeden odrost koło Ispahana (w odległości ok. 10 cm) i jeden koło Versicolor (w odległości 10-15 cm) to pędy szlachetne, liście i pędy rozwijają się i rosną i wyglądają tak jak liście i pędy szlachetne. Za to drugi odrost w odległości ok. 40 cm od Versicolor to dziczka. Liście były inne, takie ciemniejsze i dziksze. Naprawdę to widać. Tę różnicę. Postanowiłem go wykręcić, przy odkopywaniu potwierdziło się że to dziczka, dodatkowo odnalazłem obok drugi dziki pęd, ten nie wyszedł jeszcze ani trochę z ziemi. Oba grube, no widać od razu że to nie szlachetne. Mam nadzieję że udało się oderwać, bo postanowiłem działać, ale gdyby nie to będę próbował raz jeszcze. Chciałem urwać ho ho to nie takie łatwe ! okręcałem aby ukręcić też nie szło. Gdyby odbijało znowu muszę chyba naprawdę dokopać się aż do samej podkładki, teraz znowu ciut się trząsłem aby czegoś nie uszkodzić, ale chyba to jedyne wyjście. O ile rzecz jasna wczorajsze odrywanie będzie zbyt słabe. Będę musiał chyba za jakiś czas przyciąć wiotkie pędy Comte de Chambord. Jak też pisałem chciałem zostawić trochę gałązek, aby były liście, dzięki którym roślina ma siłę do wzrostu, ale one zaczęły się pokładać pod wpływem deszczu. I w ogóle widzę, że dobrze wkopana róża wypuszcza z ziemi młode, od razu mocne i dość grube, proste pędy – tak jest przy Ispahanach, zwłaszcza tym wsadzonym przeze mnie, trzeba więc chyba ciąć te bardziej wiotkie starsze gałązki i się nie szczypać, no chyba że one z czasem zgrubieją? Na pewno umiem już sadzić, co do cięcia i radzenia z odrostami jeszcze mi trochę umiejętności brakuje, ale przecież też się tego nauczę. Pozdrawiam
(8 maja, 2017)

Piotr Szustakiewicz: Cały kwiecień było zimno, a jak tylko trochę cieplej, no to deszcz. Różom w tym stadium rozwoju takie warunki służą, przyrosty liści i pędów były wolniejsze, za to bardzo soczyście zielone i zdrowe. Niestety, podobnie też dobrze miały/mają się chwasty. Dawno nie pamiętam, aby ogród mi się tak niechcianie "znaturalizował" :) i dopiero teraz  w maju, przy ciepłych dniach da się tym zająć.
Wspomniane konieczne wiosenne cięcie róż najbardziej dotyczy róż rabatowych, mieszańców herbatnich i miniaturowych. Od jakości wykonania tego zabiegu zależy cały sezon, pod względem kwitnienia i żywotności. Pozostałe róże o pokroju parkowym/krzewiastym, pnącym i naturalne – tniemy według potrzeb, zaleceń dla danej grupy i tego jak daną róże chcemy prowadzić. Z roku na rok zabieg ten jest coraz łatwiejszy, nabiera się umiejętności, a po kilku lat jest to czynność dość intuicyjna ogrodniczo. Co do ilości wykonywanego cięcia, to jeśli tylko pędy zaczynają się pokładać, to ja tnę zarówno młode jak i starsze krzewy. Nie podwiązuje pędów i nie palikuję, wymuszam cięciem aby pędy same trzymały wyprostowany czy też łukowaty pokrój. Powyższe oczywiście nie dotyczy róż pnących, gdzie wspieranie pędów jest jak najbardziej wskazane.
Sprawa pojawiających się odrostów, to generalnie jakość podkładki, na czym odmiana szlachetna została zaszczepiona. Jeszcze do końca XX wieku dość powszechnie używaną w Polsce podkładką była Rosa canina, czyli pospolicie dziko rosnąca szypszyna, której wadą jest łatwość tworzenia odrostów. Te nieusuwane, przy starszych krzewach potrafią zdominować całkowicie właściwą odmianę. Znacznie lepiej sprawują się tu formy i mieszańce Rosa canina – "Schmidt’s Ideal", "Inermis", "Polmer" czy "Pfanders". Niestety, namnażanie tych podkładek jest wolniejsze i trudniejsze, a przez to droższe i moje zdanie jest takie, że niektóre szkółki tnąc sobie koszty produkcji używają wciąż taniej i nie selekcjonowanej szypszyny lub róży rdzawej (Rosa rubiginosa). Nabywając krzew nie mamy możliwości sprawdzenia podkładki, dopiero z czasem tego się dowiadujemy widząc jak też nam sprawuje się róża. Oczywiście, zdarzają się też odrosty na cennych podkładkach, ale niezmiernie rzadko. Wśród moich róż (150+) przypadki występowania odrostów, to liczę na palcach jednej ręki. Z poza Polski nie mam ani jednego, natomiast wszystkie są z jednej polskiej szkółki, choć mam też takie z tej samej u których problem odrostów nie istnieje. Z doświadczenia też mogę powiedzieć, że ta przypadłość nawraca co roku na tych samych krzewach. Podobnie też odradzam zakup róż na podkładce Rosa multiflora (wym. 4m x 2.5 m), która wprawdzie daje bardzo szybki i silny wzrost, ale jest krótkowieczna, o całkowicie niewystarczającej mrozoodporności w warunkach Polski, 6b czyli -20.6 °C. Jak dotychczas padały mi róże w czasie pierwszej już zimy (pod przykryciem), to najprawdopodobniej była to wina użytej właśnie tej podkładki. Nieodpowiednia jest też dla mieszańców herbatnich, daje słabe wybarwienie kwiatów. Namnażanie generatywne podkładek R . multiflora (nasiona) jest jednkże niezwykle łatwe i szybkie, stąd wielu hodowców używa jej nagminnie, nie licząc się z klientem. Także, nie zawsze jest tak, że bardzo szybki wzrost krzewu w 2-3 pierwszych latach może nas całkowicie cieszyć, za kilka lat możemy za to zapłacić wymarciem róży, której czas botaniczny dobiegnie szybko końca. Nie przesądzam oczywiście na czym były okulizowane Pana róże, to dopiero po ukorzenieniu odrostów i wyhodowaniu z nich kwitnącego krzewu można mieć pewność co to jest. To raczej takie ogólne ujęcie problemu, pokazania ważności podkładki, fundamentu krzewu róży.
(16 maja, 2017)

Marek Moch: Witam. A ja wczoraj podparłem jedną z cieńszych gałązek Comte de Chambord, aby za chwilę gdy zakwitną trzy pąki które na niej są nie położyła się na ziemi. Pomyślę zatem o jej ciachnięciu. To naprawdę jest kwestia pewnego strachu jeszcze, w tamtym roku najmocniej ciachnąłem Blanche Moreau, bo wybujała najbardziej a potem klapnęła, w tym roku odbija najsłabiej, przynajmniej na razie. Doświadczenie przyjdzie z czasem. Na razie, jak to się kiedyś mówiło w mojej podstawówce, trochę się cykam. Gdyby podkładka z Versicolor odbijała ponownie, to muszę mocno się dokopać do "głównego pnia podkładkowego" i tam dopiero ukręcać, prawda? Kto wie, może faktycznie zbyt szybko oceniłem te pozostałe odrosty, te które uznałem za szlachetne, ale one, w przeciwieństwie do tego (tych dwóch) które ukręcałem, są dość blisko głównego pnia, poza tym ten przy Versicolor jest identyczny jak Versicolor, liście, ich pokrój i kolor, przy Rose de Resht jest podobnie, a ta ma przecież specyficzny kolor liści, właściwie to ostatnio tylko stwierdziłem że ten przy większym Ispahanie trochę mnie zastanawia, kształt liści, jakby ciut inny. Ale one są mniejsze, bo odrost jest niewysoki, a zauważyłem że w zależności od siły danego pędu i liście bywają ciut inne. A tak z innej beczki, przed kilkoma dniami stwierdziłem nagle, że wszystkie róże mają już i to dość dużo pąków kwiatowych. I się uśmiechnąłem.
Pozdrawiam i dziękuję bardzo za wpis.
(21 maja, 2017)

Marek Moch: Zastanawiam się, czy nie powycinać tych wiotkich pędów równo z ziemią, wtedy o ile na części podziemnej pędu są pąki, może wybiją z nich proste mocne pędy. Równo z ziemią. Bez cackania. A w Ispahanach pokładają mi się od deszczu i liści i kwiatów (pąków) 3 najstarsze, nawet już z lekka drewniejące, pędy. Nie są proste, bo gdy były młodsze, to się wyginały, wiotkość małych "pierwszych" pędów i jej skutki ... te rok późniejsze są inne, grubsze i proste. Poza tym popaduje, więc bujna zieleń, przyrosty i zachwyty.
Pozdrawiam!
(27 maja, 2017)

Piotr Szustakiewicz: Cięcie pędów równo z ziemią nie jest wskazane, miejsce cięcia powinno być około 10 cm nad gruntem. W ten sposób nic z gleby niepożądanego nie przedostanie się do pędów. Tak też przycięte gwarantują niepokładanie się i należy pamiętać aby w tych 10 cm (czy więcej) cm znalazł się pąk skierowany na zewnątrz. Nad gruntem mam kontrolę nad tym, a pod ziemią to nigdy nie wiadomo czy aby na pewno będzie to pąk właściwy, czy czasami nieskierowany tam gdzie nie chcemy. Czekając na pierwsze kwiaty, czy też jak u Pana drugoroczne, oczywiście warto zrobić wszystko aby się pojawiły. Pisząc o moim cięciu pokładających się pędów, też miałem na myśli przede wszystkim czas po kwitnieniu. Niemniej, jeśli pęd wyłamuje mi się pod ciężarem kwiatów, to najczęściej taki trafia do wazonu. Jeśli pokłada się na ziemi, to tnę, kwiaty zabrudzone ziemią żadna atrakcja. Tzw. strzały, czyli pędy nierozgałęzione jednoroczne niezdrewniałe z z kwiatami na szczycie, można pozostawić jeśli nie burzą pokroju krzewu, nie górują mocno nad krzewem i ciąć po przekwitnięciu.
Na podstawie młodych liści pędów wybijających spod ziemi czasami trudno jednoznacznie stwierdzić czy to na pewno pędy podkładki. Można delikatnie rozkopać ziemię i sprawdzić jak to jest lub poczekać kilka dni, aż sytuacja się wyklaruje.
Zakwitły przedwczoraj pierwsze dwie róże w moim ogrodzie, co ciekawe dla mnie, to nie te co w latach ubiegłych zdecydowanie zawsze przewodziły wiosną. Zdjęcia późno popołudniowe,  "Früchlingsduft" (Spinosissima Hybrid, Kordes, 1949)...

... i "The Herbalist" (Austin Rose, 1991) na stanowisku dość suchym (obok stara studnia) i to powoduje okresowe zaburzenia przemiany, które  widoczne sa w wiosennym wybarwieniu liści, wymagają nawożenia dolistnego...

Pozdrawiam.
(28 maja, 2017)