Rozmowy o różach


Marek Moch: Wyjątkowo ciepła zima w tym roku. Przynajmniej tutaj u mnie, w południowej Wielkopolsce. Czytam dostępne w necie amerykańskie prognozy długoterminowe. Wynika z nich, że poza kilkoma dniami na przełomie roku bieżącego i nadchodzącego, tak będzie już do jej końca. Co mnie cieszy Oczywiście jestem przygotowany do kopczykowania i owijania agro-włókniną. Na razie się z tym wstrzymałem - ciepło. Blanche Moreau, a zwłaszcza Comte de Chambord i Rose de Resht (no i rzecz jasna Ispahany) mają jeszcze zielone liście. Charles de Mills już bezlistny, a Felicte Parmentier ma jeszcze trochę, ale częściowo pożółkłych. Wczoraj dostrzegłem na Ispahanach nabrzmiewające pąki liścienne, nawet w kierunku rozwijania. Na innych też, ale mniejsze, tylko nabrzmiałe. Grudzień ...
(Grudzień 28, 2015)

Piotr Szustakiewicz: Mrozoodporność dla poszczególnych gatunków i odmian, jakie znajdujemy w encyklopediach i katalogach hodowców, jest tą podawaną dla róż dorosłych, najczęściej pięcioletnich, o znacznym stopniu zdrewnienia pędów i bardzo dobrze rozwiniętym systemie korzeniowym. Im krzewy młodsze tym bardziej są podatne na przemarzanie, a już szczególnie należy je zabezpieczać w okresie pierwszej zimy po posadzeniu, kiedy to są słabo ukorzenione, a pędy jeszcze w części zielne. Spadki temperatury już do -10 °C mogą być dla nich zabójcze.
Potęgują to też jeszcze wcześniejsze wysokie temperatury w grudniu i styczniu, jak w tym roku do + 15 °C, które zderzają wegetację (ta ruszyła) z barierą mrozu, bo najprawdopodobniej będzie do -12 °C i niżej. To co się dzieje jest bardzo podobne do czasu Zimnych Ogrodników w maju, poza tym że nie ma jeszcze pąków kwiatowych, ale jeśli znowu przyjdzie w styczniu fala ciepła to na początek lutego możemy je mieć. W miarę do przyjęcia stanem rzeczy, dla ogrodów i róż, byłoby gdyby to wszystko odbywało się w sposób łagodny, czyli z temperaturami nieznacznie powyżej i poniżej 0 °C aż do połowy marca, tak jak to się zdarzało od czasu do czasu. A tu kolejny rok będziemy mieć różnice rzędu 30 stopni na przestrzeni kilku dni i mnie taki stan rzeczy coraz bardziej niepokoi. A już kiedy widzę tych naszych dyżurnych prezenterów-synoptyków dowcipkujących sobie z takiego stanu rzeczy, podobnie robili to w czasie tegorocznej suszy nakręcając spiralę oczekiwania na rekord ciepła, to coś mnie i trafia. Sama susza i bardzo niski stan wód gruntowych, to też był skutek poprzedniej łagodnej zimy i braku opadów śniegu. Nie ma żadnych korzyści z ocieplenia globalnego, z tego co się dzieje obecnie z naszym klimatem. Aby to zatrzymać potrzebna jest świadomość takiego stanu rzeczy, a ta i w tym kraju i na świecie jest wciąż znikoma.
Ja zakopcowałem w ostatnich dniach wszystkie moje róże, a te na rabatach z innymi roślinami obsypałem kopczykami z kory. Nie bardzo wiadomo co po tych mroźnych dniach (które skują wilgotną glebę) przyjdzie i czy przed kolejną falą mrozu ziemia znowu rozmarznie. Starsze róże dadzą sobie radę z -12 °C, ale ja już z taką glebą nie i nie będę jej mógł wykorzystać do kopcowania. Jeśli róż w ogrodzie niewiele, to oczywiście można stosować prowizoryczne osłony z agrowłókniny na mroźne dni (obsypywane korą, okładane liśćmi czy igliwiem) i potem przed ociepleniem je zdejmować.
Pozdrawiam
(Grudzień 29, 2015)

Marek Moch:
Hmm czyli jednak powinienem dziś lub jutro zakopcować róże na Rabacie 5 Róż a Ispahany okryć agrowłókniną... Dziś u mnie było ok. minus 4- 5 stopni, ale pojutrze ma być minus 7-8 a potem przez kilka dni w granicach minus 10. W związku z głębokim wkopaniem, gdy dam jeszcze kopczyki ziemne po 30 cm, to róże na Rabacie będą właściwie niewidoczne, wystawać będzie po kilka centymetrów górnych gałązek. Ispahany z przodu są wokół obsypane keramzytem, stąd tam nie będzie ziemnych kopców, ale zrobiłem nad nimi jakiś czas temu coś w rodzaju ażurowej piramidy egipskiej z czterech patyków bambusowych, wbitych w ziemię i związanych w środku razem sznurkiem. Na to nałożę warstwę agrowłókniny, którą na dole "przymocuję" cegłami, a do środka włożę też "do pełna" agrowłókninę, tworząc agrowłókninowo piramidowy chochoł. To je zabezpieczy prawda??? Gdy w styczniu czy lutym będą okresy dodatnich temperatur - wtedy mimo to nie ruszać nic, prawda? A co do suszy - z prognoz wynika, że zimą i wiosną ma być dużo opadów... też wiem co znaczy sucha, bezśnieżna zima...
Względnie może zrobię tak - skoro ochłodzenie jest podobno maksymalnie do nast. czwartku, potem znowu temperatury będą dodatnie (nawet do 10 stopni) - że okryję je wszystkie warstwą agrowłókniny, którą potem zdejmę. Przepraszam, że tak dopytuję, mimo że Pana wpis jest jasny, ale jak to nowicjusz ... wiadomo ... trochę się trzęsę .. brak doświadczenia, które jest bezcenne. Pozdrawiam
ps. no bo co będzie, gdy przyjdzie długi ciepły styczeń i luty... czy wtedy kopczyki należy rozgarniać a agrowłókninę zdejmować?
(Grudzień 30, 2015)

Piotr Szustakiewicz: Chochoły dla róż z agrowłókniny, okrywające od podstawy, zdają egzamin dla temperatur do -12°C, poniżej tego zaleca się kopcowanie ziemią. Tu ponawiam uwagę, że już przy takich mrozach obsypywanie ziemią jest prawie niemożliwe i
trzeba to robić wcześniej. Przy normalnym wchodzeniu róż w sezon zimowy, jak bywało to jeszcze dziesięć lat temu, wszystko miało swój czas. Natomiast ostatnie pięć lat to huśtawka temperatur, która ogrodom i różom nie służy, a ogrodników przyprawia o ból głowy :). Trzeba to wszystko sobie kalkulować patrząc co tam mamy za oknem, pilnować aby nie przegapić okrywania i aby też nie zrobić tego za wcześnie. Podobnie mają się sprawy z odkrywaniem, kiedyś robiło się to z wiosną kalendarzową, a teraz taka potrzeba może się zdarzyć już z końcem lutego. Wszystko zależy kiedy ta wiosna przyjdzie na stałe, z dodatnimi temperaturami w ciągu dnia i nocami w granicach O °C. Ja odkrywam jak taki stan utrzymuje się już od tygodnia i takie są prognozy na czas nadchodzący. Pyta Pan, a co z ciepłym już całym styczniem i lutym? Ja co roku kopcuję róże, mimo że pora tej czynności jest ostatnio bardzo różna to jednak nie było takiego roku abym to całkowicie odpuścił. W lutym zawsze przychodziło ochłodzenie, na krócej lub dłużej, ale zawsze było i kopcowanie było potrzebne. Jak będzie w tym roku to trudno mi przewidzieć. Stan mam teraz taki, że róże są w kopcach i nie zdecyduję się na ich usunięcie nawet jak w styczniu będą cały czas dodatnie temperatury. Moim zdaniem, aby to zaszkodziło krzewom to musiałyby być temperatury znacznie powyżej +15 °C. Jest też tak, że dzieją się rzeczy niepokojące z naszym klimatem i myślę, że warunki uprawy wielu roślin w Polsce będą w kolejnych latach  pisane na nowo. Dotyczyć to będzie zarówno łagodnej zimy, jak i upalnego lata.
Co do agrowłókniny, to do budowy oczyszczalni ekologicznej trafiła mi się taka o gramaturze 100g/m² (1m² waży 100g), została jedna bela i ta jest idealna do róż, a i służy mi już z siedem lat. Na tyle gruba, że nie rwie się na kolcach krzewów i rzeczywiście chroni już przy dwóch warstwach otuliny. Dobra jest też ta 80g/m² i można jej śmiało używać, natomiast 50g/m² jest do róż za słaba. Oczywiście powyższe dotyczy już okrywania pędów starszych krzewów, na potrzeby jednorocznych nadaje się każda, pamiętamy tylko o odpowiedniej ilości warstw.
Ja okrywam młode krzewy, których pędy są jeszcze bardzo wiotkie, przez owijanie agrowłókniny wokół osi krzewu. Jest to proste i równomiernie też tak układa się materiał. Dla wzmocnienia chochoła wbijam przy krzewie palik (może być bambusowy) i owijam pędy razem z nim. Całość jest kształtu wrzeciona, stanowi stabilną i szczelną termicznie konstrukcję, ale też wewnątrz tworzy się swego rodzaju poduszka powietrzna. U góry jest zakładka/komin, który możemy zamykać lub otwierać w zależności od temperatur i przy wyższych zapewnić cyrkulację nagrzanego powietrza. Zdjęcie takiego prostego chochoła, młody krzew hortensji dębolistnej (pędów róż jeszcze nie okrywam), przed i z agrowłókniną (100g/m²)...

Pozdrawiam
(Grudzień 30, 2015)

Marek Moch: Witam w 2016 roku . Świetny pomysł z chochołem. Zgrabnie wygląda, a to związanie na górze, które można rozwiązać - super pomysł. Myślałem aby tak zrobić - bo już wcześniej pisał Pan o tym - ale bałem się uszkodzić korzenie przy wbijaniu słupka/kijka blisko krzewów. Stąd zrobiłem tę piramidę przy Ispahanach. Użyłem agrowłókniny o gramaturze 50 - nie zdawałem sobie sprawy, że mogą być o różnych gramaturach (!), nie mam roślin które muszę okrywać -poza różami obecnie, poprosiłem w sklepie ogrodniczym o agrowłókninę zimową i taką mi sprzedali. Ot znowu brak wiedzy . Gdy napisał Pan o gramaturze - dopiero wtedy skojarzyłem cyfrę 50 z opakowania, z gramaturą. Użyłem jednak dwie warstwy i na to jeszcze jedną warstwę - co daje 150, sądzę że to wystarczy (pisze Pan, że 80 też jest dobra, x2=160, tu mam 50x3=150). Czy przy większych różach - dwuletnich i starszych używa Pan też tego pomysłu z kijem (musiałby być większy), czy też krzew jest już sam w sobie na tyle sztywny, że po prostu okrywa Pan go agrowłókniną? Na Rabacie 5 Róż też dałem 3 (2 i 1) warstwy 50-tki, a na to trochę śniegu, mam nadzieję że nie połamałem gałązek. Gdy za tydzień będzie znowu ciepło zdejmę tam agrowłókninę i zrobię tam kopczyki z ziemi. Jak pisałem mam ziemię z ogrodu w workach w garażu, gdzie jest dość ciepło, nie jest zmarznięta. Myślę, aby zrobić je na wysokość 30 cm. Wtedy Rose de Resht i Comte de Chambord całkiem znikną pod ziemią. A wystające nad kopczyk niewielkie kawałki gałązek Charles de Mills, Felicite Parmentier i Blanche Moreau (u tej będzie tego najwięcej) okryję dwiema lub trzema warstwami agrowłókniny - zrobię taką bombkę. Dwa Ispahany z przodu, przy furtce mam okryte (3 warstwy razem 150) a gdy będzie cieplej, spróbuję przyciąć jeszcze trochę agrowłókniny, zrobić taki pas na ziemi wokół i na to dać ziemię, albo na samym dole dołożę jeszcze pas agrowłókniny. Pierwsze koty za płoty... A w następnym roku wyłożę ziemię pod nimi płatem agrowłókniny i zrobię kopczyk ziemny, a górę owinę agrowłókniną. Powoli zdobędę doświadczenie. Nie miałem za bardzo pomysłu jak połączyć kopczykowanie, z tym że tam jest (koło Ispahanów) keramzyt (choć pisał Pan o tym!- ale to na żywo, "w praniu" mimo wszystko jest problem, zanim samemu się nie przepraktykuje). Mam nadzieję, że będzie dobrze, prognozy wskazują, że ta zima do końca będzie już ciepła. I deszczowa.
Pozdrawiam
ps. Panowie z tv faktycznie nie mają pojęcia jaki to problem - zima bez śniegu i wiosna bez deszczu.
ps. 1. Pisze Pan że agrowłóknina o gramaturze 100 dobrze chroni przy dwóch warstwach, że dobra jest też ta o gramaturze 80 - czy tutaj też wystarczą dwie warstwy? Tak założenie przyjąłem. Dysponując 50-tką, zrobiłem tak, aby mieć to w granicach 80-tki (czyli też dobrej) dwuwarstwowej (2x80=160, ja zrobiłem 3x50=150). Ale teraz zastanawiam się, czytając Pana wpis, czy graniczne nie jest 200 (100-tka x 2). W takim wypadku musiałbym dołożyć jeszcze po jednej warstwie 50tki (4x50=200). PS. 2. Już kiedyś pisał Pan o kopcowaniu – że to ma być DO 30 cm LUB więcej. Pomyślałem, o czym wyżej napisałem , że na Rabacie5Róż zrobię kopce na 30 cm, a to co ew. będzie wystawać owinę agrowłókniną. A może zrobić trochę wyższe kopce - przy ChdeM, FP i BM i zakryć je całkiem ziemią? W przypadku RdR i CdeCh – już 30 cm na pewno zakryje je w całości. Z uwagi na głębokie sadzenie, obecnie wystają niewiele ponad ziemię. Przepraszam, za te ciągłe pytania, a właściwie dopytywania o szczegóły, bo już Pan udzielał wyjaśnień.
(Styczeń 4, 2016)

Piotr Szustakiewicz: Witam również z Nowym Rokiem i życzę pomyślności wszelkiej, w tym też tej ogrodniczej :).
Zrobiło się mroźno, na Mazowszu kolejna noc z temperaturą -15 °C (po wschodniej stronie Wisły -20 °C) i bezśnieżnie. W połączeniu daje to już warunki graniczne strefy USDA 6a-6b czyli wiele róż poza kopcowaniem wymaga okrywania pędów. Między innymi odmiany pnące, które poprzez swoją rozpiętość/przestrzenność są bardziej wystawione na działanie mrozu i odmiany pochodzące od róż herbatnich.
Te dwie warstwy solidnej agrowłókniny (100), to ja traktuję jako takie minimum przy zbliżaniu się do temperatur krytycznych dla danej róży. Jeśli te ulegają przekroczeniu to też trzeba zwiększać ilość warstw. Przy tych bardzo niskich temperaturach rzędu -30 °C dochodzą też inne czynniki związane z lokalizacją ogrodu i wystawą na działanie mrozu. Inaczej to będzie wyglądać w mieście, w starym ogrodzie, wśród starodrzewu iglastego, a zupełnie inaczej na otwartej na pola wsi, gdzie ogród będzie sobie liczył raptem dwie wiosny. Według tego przelicznika, który Pan sobie zastosował, trzeba te gramatury odpowiednio pomnażać. Raczej trudno tu przedobrzyć z ilością materiału i jeśli tylko jest na stanie, to dać ją na krzewy w mroźne dni, co ma się nam marnować w garażu. Odnośnie wysokości kopcowania, to ja przyjmuję te 30 cm jako minimum, a jeśli różna pnąca i jest przy płocie to obsypuję do 40 cm i nawet więcej. Tutaj też nie ma co się obawiać, że da się ziemi za dużo (również dla młodych krzewów), to czas przejściowy i spoczynku dla róż, kiedy wegetacja ulega znacznemu spowolnieniu.
Podsumowując, nie żałujmy materiału na okrywanie i nie obawiajmy się naszej ogrodniczej nadgorliwości w ochronie róż przed mrozem. Jeśli przyjdzie niechciana fala ciepła w styczniu-lutym, to zawsze osłony można zdjąć (też częściowo) i ta czynność trwa krócej niż ich nakładanie – a to z kolei zawsze jest ekonomiczniejsze (pieniądze i czas) niż sadzenie nowych róż, w przypadku niezadbania zimą o te już posadzone.
Pozdrawiam
(Styczeń 4, 2016)

Marek Moch: Dziękuję bardzo bardzo i życzę tego samego!! Dziękuję też za szybką, jak zawsze konkretną i życzliwą odpowiedź. Świetnie Pan wyczuł, że ze względu na małe jeszcze doświadczenie, m o m l e k k i e f e f r y . Teraz wiem już wszystko i tak zrobię jak Pan pisze! Tym bardziej, że patrzę na termometr - mróz, patrzę w prognozę pogody w necie - zmiany (!), chyba jednak zima już nadeszła, bo całe najbliższe 16 dni zimowe, a jeszcze kilka dni temu prognoza mówiła, że za momencik będzie nawet plus 10 stopni. Co prawda od jutra już cieplej, od środy ciepło - ale ciągle w granicach lub trochę poniżej zera, śnieg itd. Zatem w najbliższą sobotę działam.
(Styczeń 4, 2016)

Zrobiłem kopczyki z ziemi na Rabacie 5 Róż. Okazało się, że cała ziemia - bo zużyłem całą zgromadzoną ! - nie zdołała w całości zakryć ich pędów. I znowu nowe doświadczenia . Ale to zrozumiałe - to moja pierwsza "różana" zima. Poza kopczykami użyłem więc agrowłókniny - zakrywając kilkoma warstwami to co wystawało. Teraz mogę być spokojny. W sobotę dołożę jeszcze 2 warstwy agrowłókniny Ispahanom. Co prawda rozmawiałem wczoraj z pewnym kwalifikowanym ogrodnikiem, twierdził że zima się kończy, że będzie ciepło, ale czytam prognozy i widzę, że w ciągu dnia będzie około zera, ale nocami mroźno. A więc 2 dodatkowe warstwy są konieczne - tym bardziej, że pisał Pan, że raczej trudno z tym przedobrzyć. No i gdyby faktycznie doszło do znacznych, dłuższych ociepleń- mogę część warstw zdjąć. A na koniec - pytałem się też go (ogrodnika), pod tym kątem, co z sytuacją: mam założoną agrowłókninę i przychodzą ciepłe dni, na co on - nie ma co się martwić, może nawet zostać, ona przepuszcza powietrze, poza tym jest biała, więc nie będzie nagrzewać. Dlatego kiedyś malowano pnie drzew na biało.

Pozdrawiam
(Styczeń 6, 2016)

Piotr Szustakiewicz: Bielenie drzew wapnem, stosowane i obecnie w wielu sadach, ma na celu zapobieganie nagrzewaniu się pni w słoneczne dni stycznia/lutego i pękaniu podczas mroźnych nocy. A wiosną taki wcześniejszy zabieg też ogranicza wędrowanie szkodników z gleby, przez pnie, w korony drzew owocowych. Agrowłóknina jest materiałem, który posiada w swojej budowie aktywny koncentrat przeciw UV bez względu na swój kolor i jego zadaniem jest niedopuszczanie do nagrzewania się włókien tkaniny. Także nie sugerujmy się tutaj kolorem białym (tym bardziej, że w sprzedaży spotyka się często agr. szare), nie ma to większego znaczenia, a i po kilku latach użytkowania i tak wszystkie stają się brudno-bure, a mimo to dalej doskonale spełniają swoją rolę ochronną. Przepuszczalność powietrza jest jedną z tych oczywistych właściwości agrowłókniny, jednakże dla każdej z gramatur będzie ona inna. Dla tych najcięższych, przydatnych do okrywania pędów róż jest ona bardzo mała i trzeba wiązać wspomniane wcześniej kominy. Bez względu na grubość, będzie ona zawsze większa przy użyciu jej w warstwach, jak to ma miejsce przy owijaniu, a też tutaj wewnątrz osłony wytworzy się nam samoistnie poduszka powietrzna. Jeśli agrowłóknina zostanie zbita w kule i użyta tak do wypełniania, to utraci cechę przepuszczalności jaką by on i nie była, a i z wnętrza osłony wypchnie nam powietrze i wtedy z pędami mogą się dziać złe rzeczy. Ja w bardzo mroźne zimy do wykonywania chochołów używam też materiałów całkowicie nieprzepuszczających powietrza, np. kartony, koce (wzmacniane na zewnątrz folią) czy wykładziny dywanowe i nigdy się nie zdarzyło tak, aby doprowadziły te osłony do zaparzenia pędów czy wystąpienia nalotu pleśni/grzybów. Dobrą cyrkulacje powietrza w takich solidnych osłonach, przy temperaturach powyżej zera, zapewnia się przez ich otwarcie górą, tj. rozwiązanie lub poluźnienie chochołu. A jak przychodzi mróz to takie kominy wiążemy i zamykamy tym samym dostęp mroźnego powietrza. Nie można też porównywać osłon róż z innymi wykonywanymi na drzewach czy krzewach o niskiej mrozoodporności. To są dwie dość różne sprawy, związane z budową pędów i stopniem zdrewnienia. Niemniej, ja poza różami okrywam też magnolie, klony palmowe, azalie, młode roztrzepliny, tulipanowca, oczary, judaszowce, dawidie, stewartie, piwonie drzewiaste, hortensje i inne. Też byliny, w tym dwie gunnery, kilka hibiskusów bagiennych, delospermy, odmiany hakonechloa, kilka paproci, storczyki gruntowe, lewizje, skalnice zarzyczkolistne... I okrywając wszystkie martwię się przede wszystkim o to aby nie przemarzły, potem aby miały dostęp do powietrza i aby nie zalegała wewnątrz osłon wilgoć. Jak damy dobie radę z tymi trzema kwestiami, to wiosną po odkryciu zarówno róż jak i innych roślin nie powinno być powodów do zmartwień.
Zaczyna padać śnieg – prawdziwie błogosławieństwo dla ogrodów, doskonały materiał do ochrony rabat z bylinami. A w moim ogrodzie wykorzystuję go też do dodatkowego obsypywania kopców wykonanych wcześniej z kory na różach miniaturowych. Przy dużych nadwyżkach z odśnieżania podwórka zasypuję nim też rabaty z mieszańcami herbatnimi i floribundami.
Pozdrawiam
(Styczeń 7, 2016)

Marek Moch: I znowu wiedza. Dziękuję bardzo. Do tego wszystko logicznie wytłumaczone. Dzięki temu zdobywam nie tylko ten akurat kawałek wiedzy, który tu jest wprost przekazany, ale on wiąże się i układa w całość z poprzednimi, pozwala na przemyślenia (a te są) i ew. późniejsze pytania. To droga do uzyskania prawdziwej wiedzy. Powinien Pan napisać książkę o uprawie róż. To nie czcze pochwały, lecz szczere słowa adepta, który widzi ile się nauczył i że zdobycie reszty wiedzy jest tu, w tym warunkach, w rozmowach (o różach) z Panem, możliwe ! Pozdrawiam
(Styczeń 8, 2016)