Fisherman's Friend® (Shrub)

syn. "AUSchild", "Gardener's Friend"
Hodowca: David Austin, Wielka Brytania, 1988
Pochodzenie: "Lilian Austin" (Austin, 1973) x "The Squire" (Austin, 1977)
Wielkość kwiatu: 9 cm
Zapach: Bardzo mocny i słodki
Kwitnienie: Bardzo dobrze powtarza
Wysokość/szerokość: 1.25m/1m
Mrozoodporność: Strefa 6a (do -23.3 °C)
Nagrody:


   Róża angielska "Fisherman's Friend®" w moim ogrodzie...

Komentarze (4)

  • Jan

    Dla mnie to jedna z najpiękniejszych. Zachwyca mnie w niej bujność kwiatów, które są czasem aż niesymetryczne, prawie jak nieróżane, jakby pękały pod wpływem nadmiaru i siły wzrostu płatków. Poza tym bardzo ciekawy kolor, wpadający w fiolet i ładny zapach. A wady?... Ile zalet tyle wad. Dużo kolców, ale na to można się nie gniewać, cóż w końcu to róża. Niestety mrozoodporność jest bardzo pod kreską. bardzo, bardzo pod kreską, cóż o to co piękne trzeba dbać i chronić. Mam ich 2, a zamówiłem już 20 szt. Nie można jej przecenić.

  • Piotr Szustakiewicz

    "Fisherman's Friend", co ciekawe, cieszy się większą popularnością w Ameryce Północnej i Australii niż w rodzinnej Anglii. Wpływ na to ma w duży stopniu ciepło tamtejszych klimatów, które róża potrzebuje do optymalnego zaprezentowania piękna kwiatów. Tam też krzewy potrafią dorastać do 2m wysokości przy szerokości 1.5m. Ale nawet i u nas znacznie zyskuje przy bliższym poznaniu i w miarę upływu lat uprawy. Warunkiem tego jest wystawa bardzo ciepła, południowa stanowiska i okrywanie pędów zimą. U mnie niestety zmuszony byłem czteroletnią "Fisherman's Friend" przesadzić w 2013 roku, co niestety róża nie zniosła najlepiej i teraz w trzecim roku po zabiegu jeszcze nie odzyskała poprzednich rozmiarów, a dorastała już do 1.5 wysokości czyli więcej niż ja podałem powyżej za encyklopedią RHS i danymi w katalogu "David Austin Roses". Ale jak wspominałem w "Rozmowy o różach" (korespondencja z firmą David Austin), wymiary podawane przez hodowcą mogą być bardzo subiektywne i nieprzystające do stanu w naszych ogrodach. Ciekawy musi być efekt kwitnienia tak dużej rabaty na której będzie uprawiana tylko jedna odmiana. Zwłaszcza kiedy krzewy będą już starsze i znacznych rozmiarów. A to będzie u Pana rabata różana, czy też inne założenie ogrodnicze? I w jakiej części Polski Pan mieszka? Tak pytam o to z racji tego wspomnianego przemarzania.
    Pozdrawiam

  • jan

    Dawno tu nie zaglądałem.... mieszkam k. Ząbkowic Śląskich (wałbrzyskie), blisko gór. Jaki tu klimat? Gdy były "normalne zimy", to zawsze zdarzał się tydzień lub dwa z temperaturami do -26st celsj. Obecnie to kilka dni z -10st. Będąc kiedyś na Helu podziwiałem kwitnące olbrzymie krzewy hortensji ogrodowej, której to krzewy w okolicznych miejscowościach mają max 1m wys, a u mnie zawsze przemarzają do ziemi.
    Wymyśliłem sobie, że będę sadzić wokół domu po 10-20szt jednej odmiany. Zajmuję się różami od 1,5 roku, bo dopiero zakładam ogród. Dlaczego róże? - "Żonie mojej zawdzięczam". Miałem - mam- jedną róże, parkową, czerwoną, nie Sympatię i nie Flamentanza, która rosła pod starą lipą ok 15lat. Nie miała tam warunków, była mała, słabo kwitła, podkładka chyba odbiła, bo zakwitła częściowo na biało, młody jesion zaczął w niej rosnąć i wtedy żona kazała mi ją usunąć. Spory konar wykopałem(szyjka korzeniowa chyba średnicy 8cm) i wrzuciłem do pobliskiej rzeki. Jakie było moje zdziwienie gdy tam zakwitła. Pomyślałem sobie o niej, że skoro chce żyć to jej pozwolę. Wyjąłem ją, wkopałem w dobre miejsce i ładnie teraz rośnie. Zacząłem się przyglądać różom i zachwyciła mnie w nich m. in. właśnie witalność.
    Wracając do Fishermana , to zauważyłem, że starsze okazy (drugi sezon) bardzo ładnie przezimowały, bez okrywania.
    Jaka stąd nauka? Kupić wiosną sadzonki - gdy kupiłem ok 20 angielek jesienią to wszystkie pięknie przezimowały i rosną z wyjątkiem 5 szt Fishermana. Cóż... i tak warto ją mieć, bo za opiekę odwdzięczy się cudownymi kwiatami.

  • Piotr Szustakiewicz

    To prawda, też będąc w Chałupach na Helu zwróciłem uwagę na duże, nieprzemarzające krzewy hortensji. Może nawet widzieliśmy te same. Klimat nam łagodnieje i pewnie za kilka lat zapomnimy na dobre o kopcowaniu róż, stroiszach i chochołach, tak jak nie myśli się o tym w Anglii, Francji czy w Niemczech. Zgadzam się też z tym, że dla odmian o niższej mrozoodporności pierwsza zima potrafi być niezwykle groźna i wtedy jest też najwięcej wypadnięć. Zaleca się wprawdzie sadzenie jesienne, ale warto pamiętać o odstępstwach od tego, zwłaszcza jeśli to wynika z naszych doświadczeń, tak jak Pan o tym pisze.
    A to interesująca historia z tą różą-podkładką, która nie tylko przetrwała ale jeszcze zakwitła mając całkowicie korzenie w wodzie i pozbawione gleby. Ciekaw jestem co to za gatunek róży i odmiana. Nie widząc kwiatów, a tylko czytając opis to skłaniałbym się do Rosa canina "Inermis", bardzo znanej podkładce i chyba też bardziej popularnej 15-20 lat temu niż Rosa canina "Schmidt' Ideal", podstawowa obecnie podkładka polskich szkółek. Jeśli miałby Pan zdjęcie kwiatów i mógłby przysłać (email witryny: wmoimogrodzie2@gmail.com) to pewnie wspólnymi siłami udałoby się ustalić odmianę.
    Dwadzieścia róż angielskich, których pokrój dorównuje różom krzewiastym/parkowym, to już jest całkiem ładna Różanka. Nie są to też takie typowe róże nowoczesne. Kształtem kwiatów i zapachem przypominają jak najbardziej róże historyczne, bo i wywodzą się bezpośrednio od nich.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz