Róże burbońskie (Bourbon) – Rosa bourboniana

   Wprawdzie róże burbońskie sprawiają iście królewski wrażenie, to jednakże nie wywodzą się z francuskiej czy też hiszpańskiej dynastii Burbonów, ani też nie zostały nazwane na ich cześć. O nazwie zadecydowała lokacja. Przyszły na świat na jednej z wysp Oceanu Indyjskiego, leżącej na wschód od Madagaskaru i 200 km na zachód od wyspy Mauritius, Île Bourbon. Obecna nazwa Reunion jest tą nadaną przez Rewolucję Francuską w 1793, dla uczczenia przyłączenia się (réunion) rewolucjonistów z Marsylii do paryskiej Gwardii Narodowej. Po przejęciu władzy przez Napoleona w 1799 roku, zmieniono  nazwę na Île de Napoleon. Po Waterloo (1814) powrócono do Île Bourbon, a w 1843 postanowiono, że jednak będzie to Reunion.
Gwoli ścisłości, pomiędzy rokiem 1800 a 1810, kiedy to rozpoczyna się historia róż burbońskich – Edouard Perichon, który postanowił posadzić żywopłoty wokół swej posiadłości w Saint Benoist, mieszkał na wyspie Île de Napoleon. Jako materiału do budowy postanowił użyć róże, które rosły na wyspie i doskonale sobie radziły w tamtejszym klimacie: Rosa chinensis "Parson's Pink China" ("Old Blush", 1750) i Rosa damascena "Quatre Saisons" ("Autumn Damask", c.1660). Wybór był bardzo szczególny, obie zaliczane są obecnie do najważniejszych róż w historii. "Old Blush" to jedna z czterech reproduktorów sprowadzonych z Chin do Europy (Róże orientalne), a "Quatre Saisons" jest najstarszą znaną europejską różą powtarzającą kwitnienie. Mieszkańcy wyspy mieli w zwyczaju tworzyć żywopłoty z dwóch rzędów, które z czasem dawały samosiewki, wypełniając dokładnie przestrzeń między krzewami. Dodajmy, że w klimacie tak ciepłym, siewki róż doskonale rosną na własnych systemach korzeniowych. Okulizacja na mrozoodpornych podkładkach, jak ma to miejsce w większości krajów Europy, jest zbędna. Róże posadzone przez Perichona wkrótce zakwitły, wydały nasiona, w następnych latach pojawiły się samosiewki, które stały się szybko same krzewami. Przycinając je kolejnego roku, aby zagęścić i uformować w żywopłoty, Perichon zauważył, że pędy i liście jednego z nich są zupełnie inne niż wszystkie wokół. Krzew niezwłocznie przeniósł na samodzielne stanowisko w ogrodzie, gdzie ten następnego roku zakwitł, potwierdzając swoją odmienność.
W 1817 roku na Île Bourbon utworzono Królewski Ogród Botaniczny, a na jego dyrektora wyznaczono botanika o nazwisku Breon. Do niego to zwrócił się Perichon, aby pomógł w oznaczeniu róży-odmieńca. Breon bardzo szybko zdał sobie sprawę, że jest to nieznany wcześniej botanice gatunek. Przeprowadził swoiste dochodzenie i ustalił, że ten musiał narodzić się w wyniku naturalnego samozapylenia pomiędzy kwiatami krzewów rosnących w żywopłocie. Obecnie przyjmuje się punkt widzenia, że krzyżowanie to było bardziej złożone i jest wynikiem zapylenia między jedną z dwóch róż matecznych i ich wcześniejszą siewką. Pierwsze krzewy zostały posadzone między rokiem 1800 a 1810, a odkrycie Perichona miało miejsce około 1815 – zatem był to wystarczający czas na utworzenie się z nasion nawet trzech kolejnych pokoleń. Tymczasem, róży nadano imię "Rose Edouard", a w 1819 roku Breon postanowił przesłać jej nasiona do swojego przyjaciela Antoine'a Jacques, ogrodnika Księcia Orleanu w podparyskim Neuily. Tam też pięć z nasion wzeszło wiosną 1820, dwa z nich w roku następnym zakwitły i powtórzyły kwitnienie. Jedna z tych róż została przedstawione do zilustrowania belgijskiemu rysownikowi i malarzowi, "Rafaelowi od kwiatów" czyli Pierre'owi Joseph Redouté. Ten miał w zwyczaju opisywać rysowane róże naukowo w łacinie i w języku narodowym, tak też i tę oznaczył – Rosa bourboniania, "Rosier de l'Isle de Bourbon" (Krzak Róży Z Wyspy Burbon).
Zatem mamy pierwszą różę burbońską? Tak, ale nie jedną. Otóż Breon, poza nasionami do Jacquesa, w 1821 roku wysłał zrazy "Rose Eduard" (z tego  pierwszego krzewu odnalezionego przez Perichona) do ogrodnika Neumanna, zarządzającego szklarniami w Jardin des Plantes w Paryżu. Wkrótce rozmnożone z tego materiału róże były już rozprowadzane pod nazwą "Rose Neumann" i "Neumann". Takie same zrazy trafiły od Breona też do innego ogrodnika – Guillaume'a Dubreuil, mieszkającego w Rouen. Ten również zaszczepił oczka, a wyhodowane tak róże, poprzez Louisa Noisette (Noisette Roses), trafiły na rynek jako "Rose Dubreuil" i "Dubreuil'. Tak oto na początku lat dwudziestych XIX wieku w Paryżu były trzy róże burbońskie:
♣ Pozyskana ze zrazów "Rose Edourad", a więc jak najbardziej oryginalna  znana pod nazwami "Neumann" lub "Dubreuil".
♣ Róża z nasion powtarzająca kwitnienie, wyhodowana przez Jacquesa a zilustrowana przez Redoute – "Rosier de l'Isle Burbon".
♣ Inna róża, bezimienna, wyhodowana przez Jacquesa z pozostałych trzech nasion, ale pominięta jako niepowtarzająca kwitnienia w pierwszym roku. Nie zachowały się przekazy czy w następnych latach powtórzyła kwitnienie, czy była to jedna, czy trzy różne i jak je wykorzystano.
Pewnym jest, że wszystkie szybko znalazły się u francuskich hodowców róż, którzy zaczęli wysiewać nasiona i selekcjonować siewki. Niestety, pierwsze tak otrzymane burbonki nie prezentowały się zbyt okazale i żadnej nie skierowano do dalszej uprawy. Wprawdzie w 1825 roku pojawiła się "Gloire des Rosomanes" – odmiana wyhodowana przez Jacquesa Plantier z Lyonu i przedstawiona w Paryżu przez Jeana Pierre Viberta, którą potraktowano początkowo jako różę burbońską. Niestety, mimo posiadania wspaniałych cech, nie wywodziła się od "Rose Edourad", ani też od żadnej z jej potomnych. Obecnie klasyfikowana jest jako róża chińska. Jakkolwiek, na pierwsze róże prawdziwie burbońskie nie trzeba było długo czekać. W 1827 Vibert, uparty żołnierz Napoleona, przedstawił już własną i poprawną "A Fleurs Double", o kwiatach pełnych i różowych. Inna paryska firma Péan-Sylvain zaprezentowała niedługo potem takich róż już cztery – "Aristide", "Miltiade", "Socrate" i "Sylvain-Pean". Wszystkie były w jasnych i lila odcieniach koloru różowego, o kształtach półpełnych i pełnych. W roku 1828 dwie róże zostały wyhodowane przez Jeana Laffay, była to "Carnee" o kwiatach pełnych, dużych i jasnoróżowych oraz "Heterophylle" o kwiatach pojedynczych i półpełnych, średniej wielkości, jasnoróżowych. Inne dwie pojawiły się poza Paryżem, w Lille i były dziełem hodowcy o nazwisku Rameau – "A Fleurs Pleines" i "Pompon de Wassemes". Opisy pierwszej róży mówią o kwiatach dużych, pełnych i jasnoróżowych. Drugiej, małe i kuliste, mocno pachnące w kolorze lila-róż.
Następne lata przyniosły kolejne odmiany róż burbońskich, o coraz bardziej zróżnicowanej kolorystyce kwiatów, różnym pokroju i sile wzrostu krzewów. Trafiły też do Anglii, gdzie stały się jednymi z najbardziej popularnych róż Epoki Wiktoriańskiej. Do najbardziej znanych należą odmiany:
♣ "Souvenir de la Malmaison" (Jean Beluze, Francja, 1843)
♣ "Louise Odier" (Jules Margottin, Francja, 1851)
♣ "Zephirine Drohuin" (Bizot, Francja, 1868)
♣ "Honorine de Brabant" (nn)
♣ "Mme Isaac Pereire" (Armand Garcon, Francja, 1881), w moim ogrodzie...
Większość róż burbońskich wyhodowano w latach 1830-1850, a tylko kilka po roku 1900. Obecnie pozostaje w uprawie ponad 100 odmian. Wszystkie cechuje piękno kwiatów, zazwyczaj bardzo pełnych w kształcie,
w odcieniach różu, ale też białych, purpurowych i paskowanych. Pachną w sposób szczególny, niezwykle bogaty w nuty owocowe. Większość bardzo dobrze powtarza kwitnienie. Krzewy rosną silnie, do 2-3 metrów, ale spotyka się też odmiany niskie poniżej jednego metra jak "Souvenir de la Malmaison". Wymagają więcej pracy i staranności w uprawie, okrywania na zimę zarówno podstawy jak i pędów, usuwania przekwitłych kwiatostanów i cięcia korygującego wzrost latem. Niektóre odmiany, z uprawianych przeze mnie "Louise Odier", wykazują podwyższoną podatność na czarną plamistość liści i mączniaka prawdziwego. Oczywiście nie należy tego traktować jako powodu do nieuprawiania róż burbońskich. Pięknem i zapachem kwiatów wynagradzają poświęcony im czas – i to wynagradzają iście po królewsku.