Ispahan (Damask Rose)

syn. "Pompon des Princes"
Hodowca: Nieznany, c. 1832
Pochodzenie:
Wielkość kwiatu: 9 cm
Zapach: Bardzo mocny i słodki
Kwitnienie: Tylko raz, długo
Wysokość/szerokość: 2 m/2 m
Mrozoodporność: Strefa 5a (do -28.9 ºC)
Nagrody: 

 
Róża damasceńska "Ispahan" w moim ogrodzie...


Podstawa pięcioletniego krzewu "Ispahan"  - 6 listopada 2016 roku...


  • Marek Moch

    Rozmiary Ispahan które Pan podaje - 2x2 m. Takie są u Pana, czy to informacja gdzieś wyczytana? Podpiera Pan czymś swoje Ispahany? A jak cięcie? Przepraszam za tyle pytań, ale kupiłem 2 i teraz intensywnie myślę, jak je wkomponować, a jestem w różach nowicjuszem. Poza tym super strona. Pozdrawiam :)

  • Piotr Szustakiewicz

    Dziękuję za dobre słowo o mojej witrynie.
    Dane moich róż weryfikuję za The Royal Horticultural Society, Encycklopedia Of Roses (Charles & Brigid Quest-Ritson, 2008). To brytyjskie wydawnictwo, powszechnie uznawane za najbardziej miarodajne w opisywaniu róż. Dane, które tam można znaleźć, odnoszą się do warunków klimatycznych na Wyspach. Niemniej, jeśli dana odmiana rośniej silniej w strefie cieplejszej to jest to odnotowane, jak też podane są uwagi dotyczące dodatkowej ochrony w regionach zimniejszych. Generalnie, w naszym klimacie o pokroju/wzroście róż krzewiastych i pnących w bardzo dużym stopniu decydują zimy. Wiosną koniecznym jest usuwanie przemarzniętych pędów i potem czekanie na ich regenerację. Jak róża zdoła się odrodzić, to taki będzie jej pokrój, wysokość i szerokość. Im więcej pędów zdołamy ochronić przed mrozem (poprzez kopcowanie, stroisze, chochoły, agrowłókninę), tym róże będą bardziej zbliżone do swoich optymalnych rozmiarów. Anglicy róż nie okrywają, poza tymi których mrozoodporność jest bardzo niska, podobna do róż herbatnich. Niemniej, ja mieszkam na Mazowszu i zimy potrafią być tu do -35 C, a poprzez osłony mam krzewy równie wysokie, a w niektórych egzemplarzach o pokroju wyższym niż podaje to encyklopedia i hodowca – przykładem tego jest "Benjamin Britten" (Shrub Rose, Austin, 2001), róża która wzrostem u mnie przekracza 2 m (bez podpór), a u Davida Austina jest to tylko 1.25 m.
    Oczywiście poszczególne gatunki, grupy i przynależne do nich odmiany, w bardzo różny sposób znoszą nasze zimy. Stąd też potrzeba poznania ich mrozoodporności, a przez to zapewnienia odpowiednio osłoniętego stanowiska i dopilnowania zimą.
    "Ispahan" należy jednak do róż o podwyższonej odporności (do -28.9 C) i uprawa, przy pamiętaniu o kopcowaniu i stroiszu, nie powinna sprawiać w klimacie Polski większych problemów. Z osłoną pędów warto jednak poczekać aż będą prognozy z temperaturami poniżej -10 C, bo to jedyna z damascenek o liściach semi-green czyli pozostających zimą zielonych w znacznej części na krzewach. Warto też dać stanowisko wyeksponowane, aby móc podziwiać jeszcze "Ispahan" (liście) w czas śniegu i mrozu.
    W moim ogrodzie róża jest w czwartym swoim sezonie i sięga już 2 metrów, co uważam za potwierdzenie, że warunki uprawy ma właściwe. Nie rośnie jeszcze tak szeroko, ale ma jeszcze na to czas, wymiary podawane (encyklopedia/ hodowca) powinna spełniać dopiero po latach pięciu.
    Cięcie, podobnie jak i innych damascenek, jest i przy tej odmianie bardzo ważnym. W pierwszym roku uprawy wycinamy tylko przekwitłe kwiatostany. W drugim, w sierpniu tniemy krzew do 50 cm i powtórnie do 75 cm z końcem października, jeśli to konieczne. W następnych latach w sierpniu tylko cięcie korygujące kształt krzewu (usuwamy mocno strzelające pędy), natomiast zasadnicze wiosną na wysokość 1 m i też wtedy wykonujemy prześwietlające (wycinamy pędy krzyżujące się, przemarznięte, chore).
    To tak pokrótce, jeśli nasuną się Panu jeszcze jakieś pytania związane z tą odmianą czy też z innymi – proszę pisać. Postaram się w najbliższym czasie napisać też historię tej róży, niewątpliwie jednej z najwspanialszych nie tylko w gronie damascenek.
    Pozdrawiam :)

  • Marek Moch

    Dziękuję za tak szybką i wyczerpującą odpowiedź i za poświęcony czas! Pana wpis bardzo dużo kwestii mi rozjaśnił. Na pewno skorzystam i będę się jeszcze pytał. Dziękuję Bardzo.

  • Anna Krasiejko

    Nadszedł czas cięcia mojego Ispahana i mam wątpliwości. Krzew ma 2 pędy (trzeci taki mikry, że właściwie się nie liczy) które mają pierwsze rozgałęzienia powyżej pół metra, czyli zalecanej przez Pana wysokości pierwszego cięcia. Czy w związku z tym ciąć wyżej i zachować rozgałęzienie czy się tym nie przejmować, w nadziei że krzew wypuści nowe odgałęzienia niżej? Na razie róża krzewi się słabo. Czy to kwestia jej wieku czy to cecha tej odmiany? Będę wdzięczna za parę kropli wiedzy i rozwianie moich obaw. Pozdrawiam.

  • Piotr Szustakiewicz

    Wstawiłem dodatkowe zdjęcie starszego już krzewu "Ispahan" w moim ogrodzie przedstawiające podstawę i wyrastające młode pędy. Doskonale widać że nawet te zdrewniałe i kilkuletnie dają takie rozgałęzienia. Tym bardziej u silnych i zdrowych młodych naprawdę nie ma się co martwić. Im wytwarzanie pędów bocznych przychodzi znacznie łatwiej. Zauważalne dobre osadzenie pędów w podłożu i coroczne przyrastanie o nowe, to efekt posadzenia na głębokości 10 cm. Proszę też popatrzeć na "Isphany" Pana Marka Mocha, które prezentuje w "Rozmowach o różach" na stronie 23. To młode krzewy, wchodzące w trzeci sezon w ogrodzie. Jeśli Pani jest podobny wiekiem, a odbiega mocno od nich w ilości pędów i wigorze wzrostu, to zapewne coś się dzieje z nim nie tak. Może to być wspomniana głębokość posadzenia lub doboru samego stanowiska (gleba, wystawa). Z tego co pamiętam z innej wypowiedzi, na pewno Pani róże są dobrze nawożone, ale jak wiem z doświadczenia na glebach piaszczystych to może być jednak za mało. Cięcie róż rosnących nam niezbyt dobrze raczej powinno być oszczędne, indywidualnie trzeba rozpatrywać każdy pęd. Jeśli są tylko trzy, to można przyciąć zgodnie ze sztuką tylko jeden na początek i sprawdzić czy odbije pąkiem zewnętrznym. Jeśli tak się stanie, to można wtedy przyciąć tak samo pozostałe.
    Natomiast przy różach o poprawnych rozwoju brak krzewienia najczęściej jest spowodowany brakiem odpowiedniego cięcia i to też trzeba sobie zawsze rozważyć. Pędy nieskracane mają naturalną zdolność do znacznych przyrostów na długość, aż do wybujania. A pamiętajmy, róże najpełniej kwitną zawsze na pędach bocznych i wszystkie nasze zabiegi powinny się sprowadzać do wytworzenia ich w dużej ilości.
    Pozdrawiam

  • Anna Krasiejko

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Podziwiałam krzewy Pana Marka; mój Ispahan rośnie dopiero drugi sezon, a więc jest trochę młodszy. Został posadzony głęboko - Pana argumenty (i wyniki!) mnie przekonały i sadzę tak wszystkie róże. Krzaczek dostał niezły posag z gliny oraz kompostu z odrobiną suszonego obornika, aby sobie mógł poradzić na tej lekkiej glebie, a w tym sezonie był dokarmiany gnojówkami z pokrzywy i żywokostu. Może ten słaby rozwój był spowodowany wiosennym atakiem nimułki (tylko on jej uległ) a może po prostu ma za mało słońca (mniej więcej od godz. 9 do 14). Spróbuję go przyciąć i zobaczę jak zareaguje. Jeśli dalej będzie słaby to będę musiała poszukać dla niego lepszego miejsca. Inne róże sadzone w zeszłym i w tym roku mimo słabej gleby kwitną i nieźle rosną.

  • Marek Moch

    Ja to powinieniem siedzieć cicho, w związku z moim zaniedbanie cięcia - Pani Anna o to dba i się tego nie boi, ale mimo wszystko coś skrobnę. Ja mam ziemię poburaczaną, dodatkowo "wzmocnioną", opisywałem to w Rozmowach o różach na 1 str. Powiem więcej, gdybym to robił teraz, to dałbym do mieszanki jeszcze jedną część gliny więcej! Miałem też to szczęście, że szukając gliny trafiłem na wykopy pod jakiś rurociąg (?) i mogłem dobierać glinę kolorami, zielona, żółtawa, rdzawa, co kolor to pewnie inne pierwiastki. Wokół Ispahanów nie ma też bylin, ja mam tendencję do zapuszczania nimi Rabaraty 5 Róż, więc róże na niej są mniejsze niż Ispahany, ale też już zaczynają się w tym roku mocno rozpędzać. Więc ta glina ma chyba znaczenie. Pozdrawiam Marek Moch

  • Marek Moch

    No to jestem po b. spóźnionym cięciu Ispahanów i mimo tego, że chyba ciut za mocno poszalałem, to jak na nie dziś spojrzałem stwierdziłem że to solidne krzewy ... ale po pierwszej zimie (czyli w drugim roku) gdy stwierdziłem (zapewne błędnie, tak na to teraz patrzę) że coś atakuje jedną z tych róż, to ją prawie dobiłem tym swoim pryskaniem uszczykiwaniem itp i ona była jeszcze w tym roku taka słabsza, ale potem jak ruszyła to przegoniła tę "lepszą", więc kto wie .. może u Pani musi się po prostu rozbujać? U mnie one mają słońce przez część dnia potem jest cień budynku, co nie jest złe, gdy są upały daje im to wytchnienie. Gliny dałbym trochę więcej niż dałem.

  • Anna Krasiejko

    Dziękuję Panie Marku za słowa otuchy. :). Na to liczę że krzaczek okrzepnie i wystartuje. Wtedy miałam mało gliny, więc dostał tylko trochę. Potem kupiłam tonę i wszystkie następne róże dostały solidne porcje. Czego to człowiek nie zrobi dla tych ślicznotek... :). Ale to wszystko drobiazg w porównaniu z tym, jak nasz Miły Gospodarz zabezpiecza swoje róże na zimę. To jest dopiero praca!

  • Marek Moch

    Cieszę się bardzo, że dodałem Pani trochę otuchy :) Tona gliny ho ho ho no no no Brawo! O tak, nasz Miły Gospodarz bardzo o to dba, ale też Mazowsze to Mazowsze, a nie np. moja południowa Wielkopolska. A ja dziś robiłem wykopki, które przerodziły się w Wielkie Wykopki, przy okazji spostrzegłem jakie te róże na rabacie są duże, mimo że znowu je dodusiłem bylinami, tak że nie było tego widać, jutro będę kończył. Mam już pomysł jak mieć kawałek dzikości bylinowej, a jednocześnie zrobić to tak aby nie odbijało się na pokroju, kwitnieniu i zdrowiu róż. Mam nadzieję, że tym razem wypali, bo przecież Wielkie Wykopki to na mojej rabacie nie pierwszyzna ha ha ha.

  • Marek Moch

    Myślałem dziś o Pani róży. I sam już nie wiem ... Może jednak warto ją wykopać, poprawić ziemię i wkopać na nowo? Oczywiście tutaj warto by posłuchać (tzn. przeczytać) co sądzi o tym pomyśle nasz Miły Gospodarz. Bo ja to jestem laik (jeszcze ;). Ale przypomniałem sobie, co pisał o przesadzaniu (tutaj byłoby wykopanie i wkopanie, ale to przecież w jakimś sensie to samo) młodych róż. Do pewnego momentu jest to możliwe. A sadziła ją Pani w 2016r. Hmm Powiem też tak. Ponieważ miałem obawy i z samym sadzeniem, to zdałem się na pomoc kogoś kto mi pomagał przy przerobie tej ziemi i przygotowaniu pod róże .. o była to krwawa robota, glina, wożenie, suszenie, młotki potem, rozdrabnianie, mieszanie, obornik, kawałki dębiny ufff nieważne .... On też miał róże, ale tak teraz sobie myślę że wielkowiatowe. Tak jak przypominam sobie co mi opowiadał, to musiały być jakieś wielkokwiatowe. też nieważne .. I on mi je (te moje) wsadził, potem je wykopywał i wsadzał na nowo ha ha ha, bo najpierw mnie - na chwilę - przekonał, że głębokośc sadzenia zalecana przez naszego Miłego Gospodarza to zbyt dużo .. ale na szczęście tylko na moment .. i jak wsadzał ponownie na odpowiednią głębokość Ispahany, to jakoś tak za tym drugim razem wetknął je takie ściśnięte... No nic ... Kilka dni później stwierdziłem, że ta z lewej powinna być trochę w bok, więc wykopałem ją i wkopałem po raz trzeci ;) I to zrobiłem sam, bardzo dokładnie, delikatnie, rozkładając pędy itd. I ona rosła lepiej, ta druga ta ze ściśniętymi pędami dopiero w tym roku odbiła (no dałem jej też w drugim roku bobu, bo stwierdziłem, że coś ją żre i pryskałem, uszczykiwałem uff, ale to ściśnięcie też miało bez 2 zdań znaczenie). Więc jednak sadzenie jest ważne pod Każdym względem. A były nerwy ha ha, bo wkopując po raz trzeci uszkodziłem ją lekko łopatką, naderwałem skórę na korzeniu.. więc biegiem tzn. autem do marketu, gdzie moja znajoma sprzedała mi ostatnią mąść koroderm i potem smarowałem a tu ciemno coraz ciemniej .. dzieci jakieś .. bo to był Halloween .. plątały się .. a ja coraz bardziej nerwowy ... oj dostało się dzieciom ode mnie :) Tak. Może warto wykopać i wkopać?? Choć z drugiej strony, Blanche Moreau była taka jakaś kopnięta od początku, niby duża, ale taka jakaś ... zbyt długo trzmana w szkółce w doniczce (małej), do tego miała w niej wyjątkowo złą glebę (najgorszą) i po niej jeszcze ciut to widać nadal .. sądzę, że w pełni rozbryka się dopiero w następnym roku... czyli czas też ma znaczenie.

Dodaj komentarz