Wirus pstrości tulipana – TBV i inne

  Każdy tulipan zawirusowany, przedstawiany w tej historii, jest na swój sposób interesujący i niepowtarzalny. Ale ten zdecydowanie w tym gronie się wyróżnia. Pojawi się w trzech odsłonach, bo i tyle było cebul tulipana, który wydał mi się podejrzany w roku ubiegłym. Wszystkie zakwitły tej wiosny, kwiatami zupełnie jak z "Tulipomanii". Zacznijmy od wzorca – "Abu Hassan" (1976), Triumf z firmy Van den Berg & Sons. W moim ogrodzie...

... i pierwszy z wirusem TBV. Zmiana koloru świadczy o prawie całkowitym już zaniku pigmentów koloru właściwego. Nieliczne smugi na zewnętrznej powierzchni to pozostałość oryginalna. Wewnątrz zmiany punktowe. Degradacja cebuli, która wydała ten kwiat, jest mocno zaawansowana. To najstarszy z punktu widzenia zakażenia...



Drugi jest bliższy znacznie kwiatom zdrowym. Zmiany w postaci smug są obecne na wszystkich płatkach, jakkolwiek zachowały się duże fragmenty mahoniowej faktury, typowej dla odmiany. To już jest klasyczny Bizarden. Ten termin znaczy w języku holenderskim znaczy dziwny, dziwaczny. Anglicy używają dla tych tulipanów swojego terminu Bizzare...



Trzeci jest najciekawszym przypadkiem TBV, w szerokich smugach żółtych i czerwonych ogarniających płatki niczym płomienie. Nic dziwnego że tak wielu dało się dla takich kwiatów po prostu zwariować.
Szkoda, że to piękno jest tak ulotne i nie może trwać wiecznie...