Wirus pstrości tulipana – TBV i inne

   A tutaj już całkiem optymistyczny akcent i efekt zamierzonych prac hybrydizerów, aby otrzymać tulipana jak siedemnastowieczny Rosen, z tym że już wolnego od wirusa pstrości. W moim ogrodzie – "Sorbet" (Single Late, Jac. Eyken, 1959), zaliczany również do Look-like Rembrandt czyli tulipanów podobnych do tych z grupy Rembrandta. Widoczne płomienie nie są dziełem wirusa, a wynikiem hodowli. To jeden z najładniejszych tulipanów w moim ogrodzie...

  Bez względu na to jak bardzo dbamy o ochronę fitosanitarną, to i tak wirusy typu TBV mogą się nam zdarzyć z zakupionymi cebulami, jak i zostać przyniesione przez owady z sąsiednich ogrodów. Choć stuprocentową pewność o zakażeniu mogą dać tylko badania laboratoryjne –  to jednak wiedza, obserwacja kwiatów i liści, może znacznie przyczynić się do dalszego nierozszerzania wirusa, a tym samym uchronić tulipany nasze i sąsiadów.

 Piotr Szustakiewicz

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz