Miłki jak Adonisy

Jako swoisty przypis do artykułu i nawiązanie do dyskusji, zamieszczam zdjęcia otrzymane od Pana Łukasza Krajewskiego. Niniejszym prezentuję miłka jesiennego (Adonis annua)...


 Samotnie oraz w towarzystwie niemniej rzadko spotykanego lnu włochatego (Linum hirsutum). W Polsce ten gatunek lnu pozostaje pod ścisłą ochroną, w środowisku naturalnym do spotkania w dorzeczu Nidy..


Kolejny miłek od Pana Łukasza to Adonis flammea czyli miłek szkarłatny...




Zatem mamy potwierdzenie, że mitom należy wierzyć i nic nie zawsze jest takie, jakim nam się wydaje być.
Panie Łukaszu, bardzo dziękuję za zdjęcia jak i za merytoryczne rozwinięcie historii o miłkach.

Komentarze (3)

  • lukkrajewski

    ...ależ mitologia wytrzymuje porównanie, wszak znamy i krwistokwiatowe, iście szkarłatne miłki. I to gatunki, żadne odmiany, pospolite w Śródziemnomorzu... Ot, chwasty na terra rossie, nomen omen. I ulotne, jednoroczne, tak więc i symbolika zgodna. Adonis vernalis czy A. amurensis zresztą w Grecji nie występują (mają tam za to przepiękne endemiczne A. cyllenea, podobnie złotokwietne). Takie A. annua nasze centrale nasienne sprzedają jako A. aestivalis, kolor krwi kwiatów pierwszorzędny, polecam! Niestety w moim ogrodzie wszelkie miłki są z upodobaniem zgryzane, łącznie z bylinowymi - ślimaki i gryzonie.

    PS

    Gratuluję strony - prawdziwa kopalnia wiedzy, nie tylko ogrodniczej. Aż dziwne, że trafiłem tu dopiero teraz, tropem Rosa gallica...

  • Piotr Szustakiewicz

    Witam Pana w mojej witrynie i dziękuję za miłe słowa. Tym bardziej, że całość trochę zakurzona i czeka na lepsze czasy, tj. więcej czasu który będę mógł poświęcić na pisanie.
    No tak, ma Pan rację. Jest Adonis annua i tenże z racji swej szkarłatności mógł być tym, którego to mity miały na myśli. Ja przypisałem w znaczeniu ogólnym kolor żółty kwiatom wszystkich miłków. Ot, interpretacja własna, z uśmiechem. Miłki w kwiatach żółte, w swoim botanicznym rodzaju na który składa się ponad 30 gatunków, są też dla mnie bardziej miłkowate. Jak wspomniany przez pana A. cyllenea czy z pochodzący z tej samej części Europy A. cretica, którego to kiedyś próbowałem zaintrodukować do mojego ogrodu, czy też wreszcie nasz rodzimy A. vernalis. Jest też tak, że nie miałem okazji spotkać A. annua czyli miłka jesiennego. Czy jest tylko jednoroczny, a przez to krótkowieczny? Czy rzeczywiście w Grecji kwitnie jesienią? Miłki generalnie bardzo trudno rozmnaża się generatywnie, a jak już się to uda to na kwiaty trzeba czekać lat trzy jak nie więcej.
    Takim znanym faktem święta Adonie było podkreślanie przemijania. W tym celu też podczas obchodów doprowadzano rośliny do bardzo szybkiego kwitnienia przez podlewanie ciepłą wodą, co powodowało wprawdzie przyśpieszony rozwój, ale też szybkie zamieranie. Rośliny przez ten zabieg, zwłaszcza egzotyczne dla danego kraju, nie są w stanie wytworzyć równie szybko systemu korzeniowego, potrzebnego do dłuższego życia. Hodowcy ciętych kwiatów szklarniowych uciekają się do tej praktyki w okolicach 8 marca czy też innych okazjach, kiedy to rośnie gwałtownie zapotrzebowanie na kwiaty cięte.
    Natomiast miłka letniego A. aestivalis spotkałem kilkakrotnie i to w bardzo różnych miejscach. Wdzięczny kwiat, choć często traktowany jako chwast na pastwiskach, koszonych łąkach i polach uprawnych. Miłek jesienny i bardziej już nasz letni, to zdecydowanie dwa różne miłki i nie powinny być oznaczane jako jeden.
    Pozdrawiam

  • lukkrajewski

    Przyznam, że początkowo nawet miałem wrażenie, że to już niestety tylko strona archiwalna (nie znalazłem tematów nowszych), ale na szczęście zauważyłem Pana niedawne komentarze. Życzę więc owego czasu i chęci na podobnie intrygujące dzielenie się z nami ogrodowymi impresjami!

    Jeśli chodzi o miłkowatość miłków, to akurat systematycy widzą to odwrotnie - akurat to te drobne, jednoroczne gatunki, jak nasze miłki: szkarłatny A. flammea i letni A. aestivalis, a także greckie jesienny A. annua czy właśnie kreteński A. cretica, reprezentują sekcję typową rodzaju, czyli sekcję Adonis. Kolor bywa zmienny i w obrębie gatunków, nasze A. aestivalis trafiają się i cytrynowe, a te endemicznokreteńskie to na oko jak żółta wariacja tego jesiennego. Czy on taki jesienny niepewne, w każdym razie w południowej Polsce potrafił w zeszłym roku kwitnąć jeszcze początkiem listopada, a i teraz u mnie znów kwitnie. W Grecji pewnie pierwsze zakwitają jednak w połowie kwietnia, gatunki jednoroczne same rozsiewające się przed zimą zakwitną i nam w ogrodzie szybciej niż wysiane przez nas na wiosnę. Ten miłek jest radośnie mylony z A. flammea i A. aestivalis nawet w ogrodach botanicznych, niemniej jeśli chodzi o kolor czerwieni, to nie mogą się z nim równać (oba wpadają bardziej w płomienny pomarańcz, tylko bardziej w kierunku czerwieni u tego pierwszego).

    Wysiew miłków bywa trudny, dodatkowo ślimaki uwielbiają liścienie. Nasiona zwłaszcza naszego wiosennego A. vernalis szybko wpadają w stan uśpienia, z którego niełatwo je wybudzić, stąd w literaturze częste wzmianki o sianiu dopiero co dojrzałych nasion. I rzeczywiście długo trwa osiąganie kwitnienia. Z tymi drobinkami rocznymi jest jednak lepiej – te najczęściej dostępne w handlu A. annua kiełkują w miarę bezproblemowo. Mam nadzieję, że próby z A. cretica jeszcze kiedyś nastąpią i będą udane! Spróbuję i załączyć zdjęcia tego miłka jesiennego A. annua, może się uda, opcję niby dostrzegam (niestety, do dziś się nie udało, ale już dłużej nie zwlekam).

Dodaj komentarz