Oxalis – poszukiwany i niechciany

   Oxalis adenophylla  został odkryty przez szkockiego botanika Johna Gilliesa (1792-1834), w czasie jego pobytu w Argentynie i Chile. Trafił tam w wieku lat 28 nie jako podróżnik, a w poszukiwaniu klimatu odpowiedniego dla zrujnowanego zdrowia. Nie stracił go na hulankach, a i nie był utracjuszem. W 1811 ukończył studia medyczne na Uniwersytecie w Edinburghu (Szkocja) i w tym samym roku zaciągnął się do służby w Brytyjskiej Marynarce Wojennej. Był to czas wojen napoleońskich, a służba chirurga na okrętach wojennych nie należała do najłatwiejszych. Czasami myślę, że Gillies mógł być pierwowzorem postaci chirurga z filmu Peteira Weira "Master and Commander: The Far Side Of The Word" (Pan i władca: Na krańcach świata). Dr Stephen Maturin jest grany przez Paula Bettany, a w tytułowej roli kapitana okrętu H.M.S. "Surprise" można zobaczyć Russela Crowe. Jeśli ktoś, kiedyś będzie oglądał ten film to proszę wspomnieć Johna Gilliesa. Ze służby odszedł w 1816, zdał uniwersyteckie egzaminy i otrzymał dyplom Doktora Medycyny. Botanika wówczas był częścią medycyny jako nauki wiodącej i stąd wielu lekarzy było również botanikami. Gillies był pasjonatem obydwu dziedzin. Niestety, zszargane służbą na morzu zdrowie dało znać o sobie, zapadł na gruźlicę, a jedynym skutecznym wówczas środkiem w walce z nią był suchy klimat. Wybrał Amerykę Południową i zachodnie prowincje Argentyny i Chile, które wówczas pozostawały niezbadane. Bogactwo flory sprawiło, że Gillies zapomniał o głównym powodzie podróży i nie było miesiąca aby nie wyruszył na kolejna wyprawę w Andy, zbierając rośliny i sporządzając botaniczne notatki. Przy tym wszystkim prowadził praktykę lekarską aby zdobyć środki na własne utrzymanie i podróże naukowe. Wysyłany do Londynu materiał botaniczny, okazy roślin i opisy, długo nie wzbudzał zbyt wielkiego zainteresowania środowisk naukowych. Podobnie też było ze strony Foreign Office (brytyjski MSZ), gdzie Gillies starał się o dotacje na prowadzone programy naukowe. Systematyczność prowadzonych badań, ilość zgromadzonych okazów i sporządzonych opisów znalazły uznanie w brytyjskich środowiskach uniwersyteckich dopiero w 1826 roku i wtedy też przyznano rządowe pieniądze.
Niestety, to wszystko przyszło za późno, stan pogarszającego się zdrowia zmusił Gilliesa do powrotu do Anglii. Kolejne lata spędził w Edinburghu opisując przywiezioną ze sobą kolekcje roślin. Pisał też artykuły do magazynów botanicznych. Nie posiadając odpowiednich środków finansowych, nie był w stanie sam wydać pracy opisującej jego zbiory. Zmuszony był aby znalazły się one w publikacjach innych botaników. W wydanym w latach 1830-1833, "Botanical Miscellany" autorstwa Sir Williama Jacksona Hookera, znalazło się wiele taksonów odkrytych i opisanych przez Gillesa. Wśród nich w wolumenie III (wyd. 1833), na stronie 165, pozycja 192 widnieje nasz przedmiotowy Oxalis adenophylla. (The copy of the page courtesy of Botanicus).
   W części pierwszej znajduje się opis rośliny autorstwa Gilliesa. Większość słów i wyrażeń jest dla mnie zrozumiała, niemniej to jest akademicka łacina i nie pokuszę się o przedstawienie tutaj własnego tłumaczenia. Może ktoś z czytających się tego podejmie? Opis kończy się lokalizacją, gdzie roślina została znaleziona - El Cerro de la Polcura. Jest to góra w masywie Andów, wysokość 2872 m, region Mendoza, Argentyna. To ważna informacja o środowisku naturalnym w jakim ten szczawik występuje. Druga część opisu w języku angielskim to krótka informacja autora wydawnictwa W. J. Hookera. Podkreśla urok szczawika i jego podobieństwo do Oxalis enneaphylla. Pisze też, że nie odważy się stwierdzić na podstawie zasuszonej rośliny (zapewne pochodzącej z zielnika Gilliesa), czy taki wygląd podstawy liści jest spowodowany przez gruczoły od których pochodzi nazwa szczegółowa. Wyjaśnijmy co Sir Hooker miał na myśli – aden z greckiego znaczy gruczoł, a phylla liście. Gillies pisze foliolis... basi attenuatis et saepe violaceo-glandulosis (?) pedunculis petiolum czyli podstawa zwężona i często fioletowo-gruczołowe ogonki lotek liści (foliolis).
John Gillies zmarł mając 42 lata, do końca swoich dni pisał o roślinach, które przyszło mu widzieć. Ostatnie zdanie w bibliografii "John Gillies M.D., Traveller and Botanist 1792-1834" (F.W. Gibbs, 1951) brzmi – "Jego grób, na cmentarzu Calton w Edinburghu, jest oznaczony prostym, płaskim kamieniem". Zapewne już nikt nie przynosi tam kwiatów i mało kto pamięta kim był człowiek, który tam spoczywa. Pozostały jednakże Oxalis adenophylla, jak ten w moim ogrodzie...   Wysokogórskie pochodzenie przekłada się na bardzo dużą mrozoodporność rośliny, która określana jest strefą USDA 5a czyli do –28.9ºC. To dzięki zdolnościom bulw do przechodzenia w stan hibernacji, nawet jeśli całkowicie zamarzną, to są w stanie przetrwać. Podobnie reagują na bardzo wysokie temperatury, przechodzą wtedy również w stan uśpienia, co przejawia się zasychaniem i zanikaniem liści. Problem w uprawie, tak jak i większości roślin określanych jako alpejskie, polega na tym, że wymagają zimnego podłoża przy jednoczesnym dużym nasłonecznieniu. Takie warunki zapewniają tylko wysoko położone tereny, gdzie słońce nie jest w stanie nagrzać gleby. W naszych ogrodach pozostaje wystawa wschodnia lub zachodnia i cieniowanie rośliny latem przy wysokich temperaturach. Sprawą istotną jest też zapewnienie dużej przepuszczalności stanowiska, przygotowanie odpowiedniego drenażu. Zwłaszcza w czasie spoczynku Oxalis adenophylla nie znosi stagnującej wody, nadmiaru wilgoci. Przechowując same bulwy należy pamiętać, aby temperatura pomieszczenia nie była wyższa niż 3ºC.

   Kwiaty w pąkach liliowe, rozwinięte pięciopłatkowe, białokarminowe, z widocznym jasnofioletowym unerwieniem i czerwonofioletową plamką w gardzieli. Pojawiają się w czerwcu i lipcu, średnica 3cm, o widocznych dobrze żółtych słupkach i pylnikach. Kwiaty obupłciowe, zawiązują nasiona w formie orzeszków. Podobnie ozdobne jak kwiaty są liście. Pojawiają się wczesną wiosną, szarozielone i niebieskawe, złożone z omszonych sercowatych listków. Tworzą parasolowate i rozetowe aranżacje. Składają się na noc i w pochmurne dni, po kwitnieniu zanikają. Wysokość całej rośliny nie przekracza 10cm. Zdecydowanie polecany do ogrodów alpejskich i tam też najlepiej się prezentuje. Nagrodzony w 1993 roku przez RHS, Award of Garden Merit – jak najbardziej zasłużenie.

  
Oxalis "Ione Hecker" to kolejny klejnot wśród szczawików. Jest hybrydą otrzymaną w wyniku krzyżowania Oxalis laciniata (Szczawik nagi) i Oxalis enneaphylla (Szczawik dziewięciolistkowy). Hodowca, który tego dokonał, Edward Bertram Anderson (1885-1971) to bardzo znana postać w świecie roślin alpejskich i karłowych roślin cebulowych. Między innymi jego dziełem jest bardzo znany Iris reticulata "Katharine Hodgkin". Był pasjonatem i ogrodnikiem z Gloucestershire (Anglia), autorem wielu książek i założycielem w 1929 roku, Alpine Rock Society. W Londynie, corocznie i sezonowo, odbywają się AGS Shows, a dyrektorem tych wystaw i jarmarków roślin przez wiele lat była Mrs Ione Hecker. Oxalis Andersona jest niezwykle udaną odmianą – równie mrozoodporny jak i inne szczawiki pochodzące z Ameryki Południowej, a nawet wydaje się być bardziej wytrzymalszy, mniej wymagający i łatwiejszy w uprawie. Przypomina o. adenophylla – szaroniebieskie, podwójnie złożone, palmowate liście pojawiają się na wiosnę, a wkrótce po nich długie, spiczaste pąki. Przy słonecznej pogodzie równie szybko rozwijają się kwiaty – pięciopłatkowe, o średnicy 3cm, purpurowe i fioletowe, z widocznym wyraźnym unerwieniem i zieloną gardzielą. Nagroda Award of Garden Merit w 1993. Oxalis "Ione Hecker" w moim ogrodzie, uprawa doniczkowa...