Miłki jak Adonisy

   Adonis w mitologii greckiej uosabia piękno któremu trudno się oprzeć i tu szukałbym związku z naszym ogrodowym zjawiskowym miłkiem. Bo to, że był ulubieńcem Afrodyty i że odyniec nasłany przez zazdrosnego Aresa rozdarł udo Adonisa i popłynęły krople jego krwi, a z każdej która padła na ziemię wyrósł kwiat adonis – no to nie wytrzymuje krytyki. Z tego prostego powodu, że kwiaty z krwi powinny mieć kolor czerwony. Natomiast miłki jak wiadomo, w przeważającej większości odmian są w kolorze żółtym. Ale przecież nie mnie burzyć tu mity greckie... a już wspomniane piękno, no to zakwestionować się już i nie da. Jest też tak, że Adonis jest bogiem wegetacji i ponownych narodzin. Jest powiązany z Tammuzem, asyryjskim i babilońskim bogiem, który umiera i zmartwychwstaje. Adonis jest grecką wersją semickiego słowa Adon oznaczającego Pan. Podobnie jest z naszymi miłkami – piękne jak żadna inna roślina i pożądane przez każdego ogrodnika. Jednak ich piękno jest krótkotrwałe jak boga Adonisa, wkrótce po kwitnących kwiatach roślina zstępuje pod ziemię aby tam pozostając w stanie wegetacji czekać następnej wiosny.

   W moim ogrodzie uprawiam dwa gatunki miłka i opisywanie zacznę od tego bardziej nie-naszego. Choć jest też tak, że Adonis amurensis (Miłek amurski) jest coraz częściej do spotkania w polskich ogrodach. W pełni mrozoodporny, wybija pędami kwiatowymi już w lutym i jeśli tylko jest wystarczająco słońca to zakwita. W dni pochmurne kwiaty pozostają zamknięte w pąkach. Uprawa łatwa jeśli trafi się ze stanowiskiem – powinno być słoneczne, zaciszne, cieniowane latem. Gleba lekko wapienna i dobrze przepuszczalna. Tworzy twarde karpy, nie znosi dzielenia, uszkodzenia nawet przypadkowe korzeni mogą doprowadzić do wymarcia całej rośliny. Rozmnażanie nie jest łatwe, odbywa się przez wysiew nasion, a na pierwsze kwiaty trzeba czekać od 4 do 5 lat. Po przekwitnięciu rozwijają się pierzaste liście, które zamierają całkowicie w miesiącu czerwcu. Adonis amurensis, jak ma to i w nazwie, pochodzi z terenów dorzecza Amuru – Mandżurii, Syberii oraz Wysp Japońskich. Bardzo popularny w uprawie w Japonii, gdzie wyhodowano wiele odmian gatunku, w tym o pełnych kwiatach. Większość hybryd wykazuje jednak znacznie niższą mrozoodporność. Tam też używany jest do tworzenia bukietów noworocznych, bo i kwitnie znacznie wcześniej ze względu na łagodniejszy klimat. Japoński synonim nazwy to Fukujyusou, który zawiera w nazwie życzenie szczęśliwego i długiego życia (Fuku-jyu), stąd też zwyczaj obdarowywania się miłkami. Adonis amurensis czyli prawdziwe złoto wiosny w moim ogrodzie...



 Adonis vernalis (Miłek wiosenny) z racji występowania jest już zupełnie rodzimy. Do spotkania w Europie Środkowej i Południowej, dalej na wschód aż po Kaukaz i wschodnią Syberię. W Polsce na nielicznych stanowiskach - Małopolska, Wyżyna Lubelska, okolice Torunia i Grudziądza – pod ścisłą ochroną gatunkową. Łatwiejszy w uprawie od poprzednika, choć wymaga bardziej przepuszczalnego podłoża, nie znosi zamakania. Kwitnie później, w kwietniu. Kwiaty wymagają słońca do otwarcia, stąd bezwzględnie wymagane stanowisko w pełni nasłonecznione. Ciekawym zjawiskiem jest czas otwierania się i zamykania kwiatów, który przy odrobinie cierpliwości można zaobserwować etap po etapie. Jest cennym surowcem zielarskim stosowany w chorobach układu krążenia. Cała roślina jest trująca, w przeszłości sprawdzano pastwiska na obecność miłka, jest zabójczy dla koni i bydła już w dawkach 20-30 g. Rozmnażanie przez wysiew dość trudne lub łatwiejsze przez podział. Wspaniale wygląda już w pąkach, kiedy czeka na słoneczne dni – a co na zdjęciu poniżej da się zauważyć. Adonis vernalis w moim ogrodzie...




Piotr Szustakiewicz

  • Brak komentarzy
Dodaj komentarz