Blue Mouse Ears

   W 1988 roku, Emile i Jane Deckert z Hampstead (Maryland, USA) dostali od znajomego bliżej nieoznaczoną mutację hosty "Blue Cadet". Przez następne 12 lat rosła sobie w ich ogrodzie bezimiennie, nie budząc jakichkolwiek emocji. Aż wiosną roku 2000, jej właścicielka Emile zauważyła, że ta hosta jest całkiem ładna. Kiedy tak zaczęła jej się przyglądać to doszła do wniosku, że nawet zdecydowanie ładna w tych niebieskawych liściach, które zupełnie przypominają uszy myszy. I tak to hoście dostało się imię - "Blue Mouse Ears". Publicznie po raz pierwszy pojawiła się latem 2001 na aukcji podczas konwentu AHS ( The American Hosta Society) w Raleigh, gdzie sprzedano ją za 250 USD. W 2002 została zarejestrowana, a w roku następnym była już dostępna na rynku. Od początku cieszy się niezmiernym zainteresowaniem wśród hodowców i hybrydizerów – wydała na świat 28 sportów (w tym dwie hybrydy), a kolejne 17 to sporty tych sportów. Wysokość do 15 cm. Liście o wymiarach 7 cm x 5.1 cm. Ponadto okrągłe, niebiesko-zielone, bardzo dobrej substancji (grube), aksamitne, w kształcie serca, mocno kubkowate. Wybrana jako Hosta Roku 2008 (Hosta Of The Year 2008). "Blue Mouse Ears" – szósty sezon w moim ogrodzie, 27 maja 2015 roku...

Kwiaty pojawiają się na przełomie czerwca i lipca,
lawendowe i paskowane, w kształcie dzwonkowate, w dużych kwiatostanach na pędach do 15 cm wysokości...


I czerwiec 2016 roku z widocznym znaczny przyrostem całego pokroju..

  • Marek Moch

    Mam tego maluszka, kupiłem go bodaj cztery lata temu ... jak ten czas leci ... i dałem w prezencie, rosła, jednak coraz bardziej była zarastana przez większe rośliny, ale nie poddawała się, co mnie zaskoczyło, bo inne większe nie były tak żywotne ja ta (!). Dwa lata temu przesadziłem, za zgodą :), do swego ogrodu :). Przyjęła się. A w tamtym roku podczas przebudowy klombiku pod magnolią, porozdzielałem ją na kilka części... zobaczymy już nie długo jak to zniosła, ale biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia, sądzę da radę. Teraz będzie mieć dobre warunki... w otoczeniu ma rośliny podobnej wielkości, poza tym gdyby doszło mimo to do zarastania, będę interweniował. Dobra ziemia, półcień i wilgoć. Czego chcieć więcej. Naprawdę zaskoczyła mnie swą siłą i wigorem. Twardy maluch :).

Dodaj komentarz